niedziela, 6 kwietnia 2014

Tajemnica lotu do Smoleńska w dniu 9 kwietnia 2010 roku

Tajemnica lotu do Smoleńska w dniu 9 kwietnia 2010 roku


Obrazek użytkownika Alef-1

12 kwietnia 2010 roku Zdzisław Moniuszko, ojciec stewardessy Justyny Moniuszko, wspominając córkę mówi:

 - Wpadła na święta. Tylko na chwilę, bo ciągle była w rozjazdach. Już musiała lecieć do Gdańska, do premiera Tuska. Opowiadała, że zaraz po świętach co chwila będzie w podróży do Katynia i Smoleńska.  Dzień przed katastrofą też tam była, nawet leciała tym samym samolotem.  To latanie to było całe jej życie.
http://wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/justysia-szybuje-wysoko-w-chmurach,1,3355107,wiadomosc.html
 Również 12 kwietnia portal Lotnicza Polska zamieszcza wspomnienie pana Moniuszko:
  Dzień przed katastrofą też była w Smoleńsku, tym samym samolotem  – mówi Zdzisław Moniuszko. – A jeszcze wcześniej latała z premierem.
http://lotniczapolska.pl/Odeszla-Justyna-Moniuszko--stewardessa-z-Bialegostoku,12769
 Powyższe cytaty wskazują na to, że samolot TU-154M 101 w dniu 9 kwietnia poleciał do Smoleńska z tą sama załogą na tzw. oblot weryfikacyjny.
 Po opublikowaniu raportu końcowego, interesujące może być, czy fakt lotu z dnia 9 kwietnia znajdzie w nim jakieś odzwierciedlenie.
 W podstawowych danych o samolocie zamieszczonych w raporcie (str. 26 wersji w j. angielskim) czytamy m. inn.
 Nalot od początku eksploatacji na 08. 04. 2010: 5143 godziny, 3899 lądowań
Nalot od ostatniego remontu n
a 08. 04. 2010: 139 godziny, 76 lądowań
Jak widzimy przed ostatnim lotem odnotowano czas i ilość lądowań jedynie do 8  kwietnia.
W innym miejscu raportu czytamy: (str. 64 i 65 wersji w j. angielskim)
14.04.2010 do laboratorium MAK został dostarczony, odnaleziony na miejscu zdarzenia mechanizm przesuwu taśmy BLM-1-1 seria 2 nr 390130 kasetowego pokładowego rejestratora KBN-1-1 serii 2 z kompletu pokładowego systemu rejestracji MSRP-64. Prace związane z otwarciem obudowy i kopiowaniem informacji z 14.04.2010 przeprowadzone były z udziałem specjalistów lotniczych Rzeczpospolitej Polskiej, a także z przedstawicielem prokuratury wojskowej Rzeczpospolitej Polskiej.
…Podczas procesu odczytywania i obróbki stwierdzono, że no
śnik magnetyczny zawiera informację o zdarzeniu lotniczym, jakość zarejestrowanej informacji – zadowalająca. … W procesie przetwarzania informacji zostały częściowo usunięte błędy systematyczne i przypadkowe.  Jako podstawa przyjęte zostały dane rejestratora eksploatacyjnego KS-13, który zarejestrował informację lepszej jakości. Ogółem taśma magnetyczna systemu MSRP-64 zawiera  informację o dziesięciu (10) lotach samolotu o numerze 85837,  zaczynając od 01.04. 2010,  o ogólnym czasie rejestracji 27,5 godziny. Na podstawie wyników przetwarzania sporządzono wykresy (rysunki 21-25).  Na rysunku 21 (wykres przeglądowy) przedstawiono ogólny czas zapisu i informację o wszystkich zarejestrowanych lotach.
 Na rys. 21 zamieszczonym w raporcie na str. 66 (wersja w j. angielskim) przedstawiony został wykres zapisów rejestratora obrazujący w formie wykresów zmiany prędkości samolotu oraz zmiany pułapu wysokości, jakie osiągał podczas lotu. Na wykresie uwidoczniono między innymi lot do Pragi w dniu 8 kwietnia, oraz lot do Smoleńska w dniu 10 kwietnia.   Z wykresów  wynika, że w dniu 9 kwietnia samolot TU-154M 101 nie odbył żadnego lotu.
 Wydaje się więc, że wspomnienie ojca Justyny Moniuszko stoi w sprzeczności z zapisem rejestratora.
 Czy ojciec stewardessy mógł się tak pomylić?
 Sprawdźmy, czy w raporcie końcowym MAK jest coś jeszcze na ten temat?
 Jest. (str. 20 wersji w j. angielskim)
 Na zapytanie Komisji o przebieg wstępnego przygotowania załogi przed lotem na lotnisko Smoleńsk „Północny”, strona polska przedstawiła informację, że przygotowanie do tego lotu załoga  przeprowadziła samodzielnie 09. 04. 2010.  Wyniki przygotowania załoga przedstawiła dowódcy pułku i dowódcy eskadry.  Zapisy o przeprowadzeniu przygotowania, rozpatrywanych problemach, wykorzystanych materiałach i wynikach kontroli przez przełożonych gotowości załogi do wylotu nie były dokonywane.  Podczas przesłuchania dowódca eskadry oświadczył, że prowadzenie kontroli gotowości podwładnych mu załóg nie należy do jego obowiązków. W pododdziale znajduje się dziennik zadań (przedstawienie wyników wstępnego przygotowania i gotowości załogi), wypełniany przez dowódcę statku powietrznego,  w którym widnieje wpis tylko o składzie załogi, numerze zadania lotniczego (rozkazu) Nr 69/10/101 i rodzaju lotu.  Dalej znajduje się rubryka z podpisem dowódcy statku powietrznego o gotowości załogi.
 Na tej podstawie możemy sądzić, że w dniu 9 kwietnia wykonywane było zadanie lotnicze zgodnie z rozkazem Nr 69/10/101.
 Pytania:
 - Czy zacytowany powyżej fragment raportu końcowego, dotyczący wykonywania zadania lotniczego w dniu 9 kwietnia, odpowiada rzeczywistości?
 Jeżeli tak, to:
 - Co oznacza sformułowanie:  przygotowanie do tego lotu załoga przeprowadziła samodzielnie 09.04.2010?
- Dlaczego zapisy o przeprowadzeniu przygotowania, rozpatrywanych problemach, wykorzystanych materiałach i wynikach kontroli przez przełożonych gotowo
ści załogi do wylotu nie były dokonywane?
- Jaka jest treść zadania lotniczego (rozkazu)  Nr 69/10/101

I wreszcie najważniejsze:
-  Czy w połączeniu z wypowiedziami ojca stewardessy oznacza to, że w dniu 9 kwietnia TU-154M 101 odbył lot do Smoleńska i czy lądował na lotnisku Siewiernyj?
- Czy na pokładzie, oprócz załogi i stewardess, był ktoś jeszcze?
- Dlaczego lot ten nie został odnotowany w rejestratorze, lub dlaczego zapis o tym locie został z niego usunięty?
- Dlaczego lot z 9 kwietnia utrzymywany jest w tajemnicy?
- Czy ma to związek z zawartością stenogramów?

 

Komentarze

Zadane zostały bardzo ważne pytania. Czekamy na odpowiedź od donka i bronka z WSI.

 czekamy, oj czekamy... od początku...od ok. godz. 11.00 dnia "pamiętnego" moja mama zadzwoniła do mnie i powiedziała, że to nie był wypadek; a żyje już ponad 70 lat. A ja to już wiedziałam od godz. 09.00 w sobotę dnia 10 kwietnia 2010 roku... pamiętnego

Faktycznie, trzeba tego wątku pilnować tym bardziej, że ślady po nim zostały usunięte.
Co się zaś tyczy roboty blogerów: nie wiem, czy odwalają całą robotę, czy tylko część. Wiem jednak, że wątków i możliwości do zbadania w tej sprawie jest tysiące.
Nam tu głowa puchnie. Wystarczy spojrzeć na ilość przeprowadzonych analiz na różnych portalach.

Niech nie zginie w gąszczu innych,bo pierwszy raz się spotykam z poruszonym problemem lotu 09.04.2010.
Tak na marginesie.Czy ja widzę od 9 miesiecy inaczej,czy rzeczywiście blogerzy i forowicze "odwalają" najpoważniejszą robotę???
Co jest do cholery z tą opozycją???
A moze biorę udział w jakiejś grze?
Pozdrawiam

 Ja też czekam na stanowcze stanowisko opozycji!!!! Pozdrawiam wszystkich!!!!

http://mmariola.salon24.pl/250588,plf121-i-plf122-to-loty-techniczne
hipoteza niezwykle ciekawa, wymagająca jednak twardych dowodów.
na forach mmariola wywołała dziką furię "szpeców" z forum onetowego lotnictwo.net.pl
niezorientowanym powiem, że to lotnicze forum jest pod prawie całkowitą kontrolą agentury- obserwowałem uważnie w kwietniu i maju 2010 to wiem co mówię.
ta ich furia każe się pochylić z uwagą nad teroria oblotu technicznego Tutki 9 kwietnia.
W planie nie było ladowania, więc zapewne obowiązywała procedura uproszczona zgody na lot - być może tylko e-mailowa drogą - usunięto korespondencję z serwerów i spiskowcy udają głupów?
"Nie odzywając się w towarzystwie ryzykujesz uznanie za głupka, odzywając się rozwiejesz wszelkie wątpliwości" O. Wilde

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, a*ldd meg a Magyart

Jeżeli bierzesz pod uwagę formalna opozycję to słuszny zarzut. Natomiast rzeczywista opozycja, czyli PIS, nie próżnuje i naszym obowiązkiem jest jej wsparcie. Jestem pełen uznania dla środowiska blogerów, bo robi rzeczywiście kawał dobrej roboty.

http://mmariola.salon24.pl/250588,plf121-i-plf122-to-loty-techniczne
i dalej "oko żaby" FYM
http://niepoprawni.pl/blog/74/oko-zaby#comment-144421
Generalnie. Rząd robi zasłone dymną zgodnie z logiką.
Czy ta ostra gra pokerowa przejdzie?
Opozycja nie może się zamknąć tylko na szukaniu winnych po ruskiej stronie- to niestety temat poboczny.
Najistotniejsze jest to co działo się w kancelaryji Jego Ekscelencji Premiera RP.
To tam narodził się zamach .
http://niepoprawni.pl/blog/164/gruppenfuehrer-kat
Łażący Łazarzu !!!! czas na suplement.

nie zdolny do wykonania manewru "touch-and-go" sprowadzającego się do dotknięcia kołami pasa i "ucieczki" to obejrzyjcie to:
takie cuda potrafią robić słowaccy piloci - maj 2010.
całość dyskusji na blogu naszego prawdziwego eksperta czyli NDB2010 http://ndb2010.wordpress.com/2011/01/12/raport-mak-dzien-hanby-i-zdrady/

wstawka filmowa rewelacyjna , dzięki także za link do ndb2010.

- bo na drodze samolotu nie było żadnych drzewek (z żelaza i stali)...

Powstaje pytanie dlaczego jest to tajemnicą. NIe ma słowa w publicznych przekazach o tym rejsie. W jakim celu sie ją ukrywa? Coraz więcej niespodzianek. To bardzo ciekawe.

miro

Może przypiszmy mu nazwe "zaginiony lot', a wowczas nie zniknie to tak łatwo jak inne zapomniane juz przypadki:
-9.38 publikacja na stronach internetowych GWna informacji o katastrofie
-orędzie przed orędziem, czyli zdumiewające odkrycie inetrnautów
-wypowiedz Palikota z dn.23.04.2009 dla dziennikarki Agory
itd itd
Nikt ich nie podważył, ani też nie wyjaśnił, ale za to wszystkie one znikneły...

Zadzwoniłem do zaufanej mi osoby która zna się na takich sprawach zaraz po katastrofie mówiąc,że 3 osoby przeżyły powiedziała mi:,,Nikt w takim wypadku nie może przeżyć''...
Choć przyznam,że bardzo kocha naszą ojczyznę i zna się na rzeczy.
------------------------------------------------------------
Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

Znajomy może tak twierdzić, jego prawo..

Niskie ukłony i pełen podziw za kawał dobrej roboty! Tu trzeba rzeczywiście łapać każdy strzęp informacji. Tylko w taki sposób będzie można ustalić PRAWDĘ! Nie rosyjską prawdę a potem "polską" prawdę! (wczorajsza wypowiedź Tomasza Nałęcza u Lisa!) Zgroza! W żywe oczy narodowi wmawia się że może być kilka prawd i potem ustali się jakąś wersję jedną wersję, którą będą mogli wszyscy zaakceptować. Toż to handel WSI-KGB!!!

Naprawa Rzeczpospolitej - co zrobić z tym nie … rządem?

Naprawa Rzeczpospolitej - co zrobić z tym nie … rządem?


Obrazek użytkownika Alef-1


Czasami przychodzi człowiekowi ochota na napisanie czegoś poważnego – szczególnie wtedy, gdy jest niedziela. Taką poważną sprawą jest stan naszego kraju, naszej Rzeczpospolitej.
Z podziwem i niekłamaną zazdrością czytam wspaniałe analizy profesjonalnych publicystów i polityków. Jednak analizy te maja jedną poważną wadę – w żaden sposób nie wpływają na poprawę stanu naszego kraju - jest wręcz odwrotnie.
Ponieważ nie mam na tyle wiedzy, ani doświadczenia, żeby samodzielnie naprawiać to, co inni zepsuli (niestety nie jestem „Mędrcem Europy”) postanowiłem sięgnąć do źródeł, czyli do wzorców demokracji, jakie powszechnie  uważane są za najlepsze na świecie. Jednym z tych wzorców jest niewątpliwie demokracja amerykańska. Sięgnąłem zatem do tych źródeł - z wypiekami na twarzy czytając wypowiedzi amerykańskich polityków i mężów stanu - i nagle ze zdumieniem natknąłem się na przemówienie nieznanego mi senatora z Indiany Eliota Rosewatera. Było to przemówienie o tyle ciekawe, że dotyczyło Polski.
Senator wygłosił je niedawno na forum połączonych komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów i Senatu Stanów Zjednoczonych.
Po zapoznaniu się z biografią senatora okazało się, że zarówno jego wypowiedzi jak i zachowania, uznawane są za mocno kontrowersyjne -  przysporzyły mu one wielu wrogów, ale również wielu wielbicieli. Jednym z bardziej znanych jego wybryków było zachowanie na premierze nowego przedstawienia „Aidy” w Metropolitan Opera. W ostatniej scenie, para bohaterów zostaje umieszczona w hermetycznej komorze, gdzie ma się udusić. Jak tylko nieszczęsna para nabrała powietrza w płuca, senator Rosewater zawołał: - Wytrzymacie znacznie dłużej, jeżeli nie będziecie śpiewać.
Prawdopodobnie z powodu takich właśnie zachowań, to jak i inne wystąpienia senatora, są z reguły przemilczane przez media amerykańskie i europejskie - w tym szczególnie polskie.
Po przeczytaniu przemówienia odkryłem prostą i skuteczną metodę wyplenienia wszelkiego zła, którym po samo dno nasiąknięta jest nasza Ojczyzna.
Przejdźmy zatem do meritum.
Senator odnosząc się do sytuacji w Polsce porównał ją do upadku Rzymu z czasów przed objęciem władzy przez Cezara Augusta. Mówił:
- Chciałbym powiedzieć o imperatorze Oktawianie, znanym później jako Cezar August. Ten wielki humanista, gdyż był on humanistą w najgłębszym tego słowa znaczeniu, przejął władzę nad imperium rzymskim w okresie degeneracji zadziwiająco przypominającym to, co obecnie dzieje się w Polsce. Nierząd, rozwody, alkoholizm, liberalizm, homoseksualizm, pornografia, sztuczne poronienia, sprzedajność, morderstwa, zorganizowany szantaż, przestępczość nieletnich, tchórzostwo, bezbożnictwo, zdzierstwo, potwarze i złodziejstwo były niezwykle modne. Ówczesny Rzym był rajem dla gangsterów i zboczeńców. I wszędzie panoszyli się chytrzy, przewrotni, szafujący łapówkami cudzoziemcy, zaś uczciwi farmerzy, ostoja rzymskiej armii, dusz i serce Rzymu, siedzieli w kieszeni wielkomiejskich bankierów.
W dalszej części przemówienia przedstawił w dosadnych słowach, do czego prowadzą rządy liberałów:
- Co można było zrobić? Głupkowaci liberałowie, jakich i teraz nie brak, mówili to, co zawsze mówią liberałowie, kiedy doprowadzają wielki naród do stanu bezprawia, rozpasania i wynarodowienia: „Sprawy nigdy nie wyglądały lepiej! Spójrzcie ile swobody! Spójrzcie jaka równość! Spójrzcie jak znikła hipokryzja seksualna! Ludzie byli jak sparaliżowani, kiedy myśleli o gwałcie lub nierządzie. Teraz mogą robić jedno i drugie z radością!”A co mieli do powiedzenia w tych szczęśliwych czasach ci okropni, niegodziwi, ponurzy konserwatyści? Po pierwsze, niewielu z nich pozostało. Wymierali, wyśmiewani, ze starości. Ich dzieci zwróciły się przeciwko nim, podszczuwane przez liberałów, przez ludzi, którzy kochali wszystkich łącznie z barbarzyńcami, przez ludzi, którzy tak bardzo kochali barbarzyńców, że chcieli otworzyć wszystkie bramy, rozbroić wszystkich żołnierzy i wpuścić barbarzyńców do miasta!
Jednak senator Rosewater nie pozostawia nas bez wskazówek, jak należy rozwiązać ten problem:
- Taki był Rzym, do którego wrócił Cezar August po zwycięstwie nad parą maniaków seksualnych, Antoniuszem i Kleopatrą, w wielkiej bitwie morskiej pod Akcjum.
I jakież metody zastosował Cezar August, aby przywrócić porządek w tym domu rozpusty? Zrobił to, czego – jak nam często powtarzają – nie powinniśmy pod żadnym pozorem robić, co – jak nam mówią nigdy nie da wyników: uczynił moralność prawem i wymusił te rzekomo nierealne prawa przy pomocy policji okrutnej i pozbawionej poczucia humoru.
Rzymianin, który zachowywał się jak bydlę, naruszał prawo. Słyszycie? Naruszał prawo!
I Rzymianie złapani na tym, że zachowywali się jak bydlęta, byli wieszani za kciuki, wrzucani do studni i do lwich klatek i poddawani innym eksperymentom, które miały ich przekonać, że powinni się poprawić. Czy to coś pomogło? Oczywiście, że pomogło! Bydlęta cudem gdzieś znikły! I jak nazywamy okres, jaki nastąpił po tych czasach niewyobrażalnego ucisku?
Ni mniej, ni więcej, przyjaciele i bliźni, tylko „Złotym Wiekiem Rzymu”.
Czy proponuję, abyśmy skorzystali z tego krwawego przykładu? Oczywiście.

Ale ponieważ senator Rosewater jest senatorem kontrowersyjnym, swoje przemówienie zakończył następującymi słowami:
- Aby rozczarować moich krytyków, dodam że żartowałem.
***
Ponieważ miało być poważnie, na koniec muszę dodać jeszcze kilka zdań.
Panie premierze nadszedł czas na podjęcie pewnej decyzji – na odejście z urzędu, którego nie jest w stanie pan piastować. Proszę również zabrać ze sobą całą resztę tego „szemranego” towarzystwa. Proszę to zrobić, póki nie jest za późno.
Spora część społeczeństwa już dawno przestała żartować, a jej stan emocjonalny zamienił się w gniew. A od gniewu do agresji droga jest niedaleka.
Dlatego dla dobra Polski i Polaków proszę odejść i zrobić to jak najszybciej.
A jeżeli uważa pan, że można dalej rządzić metodami, które stosujecie od kilku lat, proszę liczyć się z tym, że pan wraz ze swoimi poplecznikami znajdziecie się tam, gdzie jest wasze miejsce – na śmietniku historii.

Źródła cytatów:
Kurt Vonnegut – Niech Pana Bóg Błogosławi Panie Rosewater


Komentarze

Jest jedena rzecz,która może zmusić c-klasowego pilkarzyka do rezygnacji-pistolet przy ryżym łbie.
Pozdrowienia
zib1

w stylu Sekuły (trzy razy w brzuch) _________________________________________________________
„Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Józef Beck

Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzi (J.Piłsudski)

Zakładam, że działasz w dobrej wierze.
Dlatego pytam - czy nie przyszło Tobie do głowy, że takie teksty mogą zaszkodzić temu portalowi?

 

Widzisz, ja też myślę, że Tusk będzie się trzymał stołka do upadłego, że będzie to robiła PO też jestem pewien.
W tym zakresie jesteśmy zatem zgodni.
Nie zdziwi mnie też, jeśli PO i jakieś ich służby będą chciały wziąć za mordę internet i przykręcić śrubę blogerom, a może tylko niektórym blogowiskom.
Wtedy cytaty z komentarzami takimi, jak ten Twój, będą jak znalazł.
Ja, w każdym razie, pisząc tutaj biorę pod uwagę, że działam nie tylko na własny rachunek.

Jeśli,a raczej nie jeśli tylko kiedy zaczną cenzurować to nie ze względu na mój cytat.
Osobiście raczej uważam że takie portale jak ten będą się przypadkowo "zawieszać".
Pozdrowienia
zib1

"Przyłożyć pistolet do głowy" - jest to też metafora.
Pozdrawiam
jwp
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Wiem, że jest taka metafora.
Nie zależy mi na rozpętywaniu dyskusji w tym wątku. Ot, zwróciłem zib1 uwagę. I tyle.
Jak napisałem, zakładam dobrą wolę. Nie "oflagowywałem" zatem tego komentarza i chyba uprzejmie napisałem.
Pozdrowienia,

Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za ten portal.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Czuj, czuj, Czuwaj !
Pozdrawiam
jwp
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno

___________________________
jam... z tego, co mnie boli

Rozszerzam.
Czuj Duch.
Pozdrawiam
jwp
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

czwartek, 20 marca 2014

Dwa certyfikaty, czyli symbolika tajnych służb

Dwa certyfikaty, czyli symbolika tajnych służb


Obrazek użytkownika Alef-1

Większość komentatorów zastanawiała się, dlaczego raport MAK został opublikowany tak szybko i dlaczego akurat 12 stycznia.
O tym na końcu -  na początek o dwóch certyfikatach.
Pozornie wydaje się to niemożliwe, ale według raportu MAK, w samolocie TU 154M 101, który rozbił się w Smoleńsku znaleziono dwa certyfikaty zdatności do lotu. Pierwszy samolotu nr 101, a drugi samolotu nr 102, który był wtedy w remoncie w Samarze. To, że certyfikat nr 101 był nieaktualny nie dziwi – w wojsku zarządzanym przez psychiatrę, wszystko jest możliwe – ale to, że na pokładzie znalazł się certyfikat z innego samolotu, to  jest już podejrzane.
Rosjanie w raporcie MAK zarzucali stronie polskiej, że Tu-154M nr boczny 101 nie miał ważnego certyfikatu zdatności do lotu. Co prawda Polacy w uwagach do raportu odpowiedzieli, że taki według nich nie był wymagany, ale według przepisów Federacji Rosyjskiej (AIP RF), na którą powołuje się MAK, zaświadczenie o zdatności do lotu statku powietrznego (certyfikat zdatności do lotu) jest obowiązkowym dokumentem i powinno znajdować się na pokładzie zagranicznego statku powietrznego wykonującego rejs międzynarodowy. Na miejscu katastrofy znaleziono natomiast ważny certyfikat - tyle że samolotu Tu-154M nr 102, który przechodził wówczas remont. Dowództwo Sił Powietrznych odmówiło  komentarza w tej sprawie.

W związku z tym przypomnijmy sobie pewne daty i zdarzenia.
Ważność certyfikatu samolotu o numerze 101 upłynęła 20 maja 2009 roku.
Czy w tym dniu wydarzyło się jeszcze coś istotnego, co jest związane ze smoleńską katastrofą?
Tak -  tego dnia nastąpił odlot samolotu TU 154M -101do Samary w Rosji, w celu przeprowadzenia remontu. Rosjanie zażądali, aby samolot wlatujący w ich przestrzeń powietrzną posiadał aktualny certyfikat zdolności do latania. Wylot samolotu odbył się w ostatnim dniu ważności certyfikatu, chociaż planowany remont rozpoczął się dopiero 2 czerwca.
Powrót Tupolewa z remontu nastąpił w dniu 23 grudnia 2009 roku. Również ta data jest znamienna. Wtedy właśnie „popełnił” samobójstwo”  Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, członek rady nadzorczej polskiego giganta paliwowego PKN Orlen. Był też pełnomocnikiem ds. informacji niejawnych w kancelarii. Miał wgląd do najtajniejszych dokumentów trafiających do szefa rządu oraz jego współpracowników. Piszę „popełnił” ponieważ wokół śmierci Grzegorza Michniewicza istnieje wiele niejasności, które są opisanie m. inn. tutaj: http://www.rp.pl/artykul/2,577054_Jak-zmarl-urzednik-premiera.html oraz na wielu portalach.

Po powrocie z Samary nowy certyfikat nie został wydany i tak już pozostało do 10 kwietnia.
12 stycznia 2010 roku Tu-154 nr 102 odleciał do Samary w Rosji w celu przeprowadzenia remontu, skąd wrócił 21 września 2010 roku. Pierwotnie zapowiadano, że wróci 22 lipca; termin ten był kilkakrotnie przesuwany. Powodem opóźnienia były kłopoty techniczne z elektroniką, a później konieczność powtórnego przemalowania samolotu (podobno źle pomalowane były szachownice).
Certyfikat tego samolotu był ważny do 28 kwietnia 2010 roku i w niewyjaśniony sposób znalazł się na miejscu katastrofy.
I teraz uważajcie:
Wszyscy zastanawiali się, dlaczego ogłoszenie raportu MAK nastąpiło 12 stycznia 2011 roku?
Ano dlatego, że była to rocznica przylotu do Rosji TU-154M nr 102. I właśnie dlatego dołączono do akt dochodzenia certyfikat samolotu o numerze 102, który w tym czasie był remontowany w Rosji.
W tym momencie nieistotne jest to, czy na lotnisku Siewiernyj leżą szczątki samolotu o numerze 101, do którego podrzucono certyfikat samolotu o numerze 102, czy odwrotnie - to szczątki samolotu o numerze 102 spoczywają na lotnisku, a samolot o numerze 101- po przemalowaniu - jest  w Polsce.
Ważne jest to, że w tej chwili w tajnej centrali tajnych służb, siedzą tajni funkcjonariusze i opróżniając kolejne butelki „Putinówki”, klepią się wzajemnie po plecach.
A nam, szarym blogerom pozostaje rozszyfrowywanie symboliki, której używają.

Komentarze

właściwie to tyle co chciałem napisać.
Pozdrawiam
Anderson

możnaby powiedzieć - ten Alef-1 czepia się, taka teoria spieskowa niewiadomo czemu mająca służyć? ALE jeżeli dodamy do tego kilka zdjęć z powrotu 102 do Polski po remoncie, to wypada zadać tylko pytanie - czy to niechlujstwo Rosjan, czy raczej pokazywanie Polakom, gdzie ich miejsce.
http://www.tvp.pl/program-telewizyjny?offset=0&ch1=1455  --- 101
http://www.tvp.info/wiadomosci/wideo/21092010-1930/2564132 --- w 7,13 min.
http://www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/misja-specjalna/wideo/21092010-2240/2632524 ----
http://www.youtube.com/watch?v=fXPV7UxrCME&feature=player_embedded# -----

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

Mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe.
Z tej koincydencji ze śmiercią Michniewicza to sobie nie zdawałem sprawy, chociaż o samym Panu Michniewiczu pamiętam.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

Może po kolorze siedzeń można będzie to wyjaśnić, bo na miejscu zamachu, ten kolor nie był orginalny z Tupolewa o numerze bocznym 101??? Zdjęcia foteli przed wypadkiem i po zamachu daje do myślenia???Pzdr.

całe szczęście mamy możliwość dzielenia się wiedzą o mordzie smoleńskim na tym portalu, bo władze i media w Polsce twierdzą, że wszystko jest OK. Gromadźmy całą wiedzę szczegółową o zamachu na nasze elity. Rządy POpaprańców kiedyś się skończą a naród wreszczie przejrzy na oczy - terka

 - terka

i być może prawdziwe! Co nas jeszcze czeka? Strach pomyśleć.

i to jest niesłychane!
świat wie,
ale palcem nie kiwnie.

Bo chyba on coś mówił że być może szczątki samolotu które nam pokazują to nie są szczątki tego samolotu którego mówią że są.
Remek.

Ś.p. Eugeniusz Wróbel zginął 15 października 2010, Tupolew z remontu z Rosji wrócił 21 września. Jak widać, te dwie daty są również ze sobą powiązane.
Poseł Jerzy Polaczek konsultował z nim treść części interpelacji poselskich kierowanych w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu z prezydentem RP na pokładzie. – Był w tym temacie wyjątkowo na bieżąco. Mogę śmiało powiedzieć, że Eugeniusz był jedną z niewielu osób w kraju, które w sensie intelektualnym i przedmiotowym byłyby w stanie formułować wnioski i uwagi, słowem – odnosić się do całokształtu raportu MAK – ocenił.
W prywatnych rozmowach E. Wróbel podawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to Tu-154 o numerze bocznym 101.
Wątku E. Wróbla nie chciałem włączać do notki. Sprawa ta jest zbyt drastyczna.
Pozdrawiam
Alef-1

Duzo wiecej znalazloby sie odpoweidzi na ten temat:
1. Niszczenie wraka, jako dowodu.
2. Pierwsi wiadkowie potwierdzajacy, ze nie bylo foteli, bagazy, cial.
3. Smierc Eugeniusza Wrobla.
Eugeniusz Wrobel byl zaangażowanym w badania sprawy Casy. Odkryto wówczas,  że czarna skrzynka z rozbitego samolotu Casa była narażona na błędne działanie i nie rejestrowała prawidłowo niektórych parametrów kursu poziomego. PolaRx3 to pierwszy odporny na zewnętrzne zakłocenia odbiornik nawigacji sat. Odporny na meaconing.
(Eugeniusz Wrobel) Należał do nielicznego grona ekspertów, którzy doskonale orientują się w tematyce lotniczej i są w stanie poddać merytorycznej ocenie dokument moskiewskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego.
Eugeniusz Wróbel niedawno był moderatorem na międzynarodowej konferencji poświęconej problemom nawigacji lotniczej. W prywatnych rozmowach poddawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to Tu-154 Lux o numerze bocznym 101. Był w tym temacie wyjątkowo na bieżąco. Mogę śmiało powiedzieć, że Eugeniusz był jedną z niewielu osób w kraju, które w sensie intelektualnym i przedmiotowym byłyby w stanie formułować wnioski i uwagi, słowem - odnosić się do całokształtu raportu MAK - ocenił (Polaczek).
(zrodlo - Nasz Dziennik)


Rafal

Tajnych służb i tajnych stowarzyszeń można by dodać. Jeżeli ktoś przedstawi jeden dowód, że nie był to zamach. Uwierzę.

Bardzo ciekawe zestawienie faktów, warte zastanowienia.
Czy nie przemawia na niekorzyść Rosjan fakt, że przysłali z remontu samolot (101) bez certyfikatu, którego tak wymagają? Wygląda to na celowe zaniedbanie...
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". Lech Kaczyński
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

Jak tylko zobaczylem co dzieje sie z resztkami samolotu, gdzie brak kokpitu, foteli i innych elementow bylo oczywistym, rozmyslalem co jest tego przyczyna. Jedna z nich, po rozwazaniach innych blogerow, filmowej relacji niemieckiej tv gdzie widac bylo w trzech calych fragmentach taki sam TU 154 z naszymi barwami, wyraznie dawala do zrozumienia ze dzieja sie rzeczy nieprawdopodobne. Teraz trzeba to zweryfikowac i skonfrontowac. Latwo mowic, ale majac do czynienia z zawodowym oprawcami, nie sadze w powodzenie takich czynnosci z udzialem sparalizowanych organow panstwa. Trzeba uzyc podstepu i srodkow na jakie nas jeszcze nie stac. Jezeli je mamy nawet, to beda one nie do uzycia, poki zarzadzaja nimi wspolsprawcy tragedii. Wiec trzeba dzialac samemu. Tak jak robi to nasz szanowny bloger i cala reszta. Musze poszukac tego niemieckiego reportera. Jest niedaleko.

Gauldur

Generał Błasik, kokpit i identyfikacja

Generał Błasik, kokpit i identyfikacja


Obrazek użytkownika Alef-1

W środę MAK opublikował raport z katastrofy smoleńskiej. Znalazła się tam opinia, że szef polskich sił powietrznych przebywał w czasie katastrofy w kabinie pilotów.

W  raporcie znajduje się m. inn. następujące stwierdzenie:
[…]W następstwie tego, ze samolot zderzył się z ziemią, w odwróconym położeniu względem do osi podłużnej, nosowa owiewka kadłuba samolotu, oszklenie kabiny załogi, górna część kadłuba od wręgi 4-tej do 67A zostały zniszczone całkowicie, rozbite na małe trudno identyfikowalne fragmenty[...]
 (Sformułowanie to miało zapewne odpowiedzieć na pytanie: Gdzie jest kokpit?)
Należy zatem przypuszczać, że osoby znajdujące się kabinie pilotów, w momencie jej dezintegracji, doznały tak poważnych obrażeń, że ich identyfikacja była możliwa wyłącznie dzięki badaniom DNA.
Oficjalnie podawano:
Do 12 kwietnia ciała 14 ofiar zostały zidentyfikowane na podstawie oględzin. Kolejne 10 osób prawdopodobnie udało się zidentyfikować na podstawie fragmentów garderoby i znaków szczególnych. Identyfikacja reszty ofiar była trudna ze względu na rozległe obrażenia, jakie pasażerowie samolotu odnieśli podczas katastrofy. Do ich rozpoznania potrzebne były badania genetyczne.

 W dniu 18 kwietnia poinformowano, że wciąż nie udało się zidentyfikować ciał 21 ofiar, w tym ciała generała Błasika. 21 kwietnia 2010 minister zdrowia Ewa Kopacz poleciała do Moskwy w celu uzyskania informacji o postępie identyfikacji pozostałych ofiar. Rosyjska minister zdrowia Tatiana Golikowa poinformowała ją, że ciała wszystkich pozostałych 21 ofiar zostały zidentyfikowane dzięki badaniom genetycznym i że badania DNA zostały zakończone.
23 kwietnia 2010 o godz. 17:30 na lotnisku wojskowym Okęcie w Warszawie wylądował natowski samolot transportowy Boeing C-17 z ostatnimi 21 trumnami zawierającymi ciała ofiar katastrofy, których identyfikacja w dniu 18 kwietnia nie była jeszcze możliwa.

Identyfikacja ciała generała Błasika nastąpiła zatem prawdopodobnie 20 kwietnia.

W dokumentach zamieszczonych na stronie internetowej MAK znajduje się wykonana w Moskwie ekspertyza nr 37 z oględzin zwłok nieznanej osoby.

http://cloudfront.cdn.mak.ru/expert_another.pdf
Czytamy w niej , że 11 kwietnia otwarto trumnę ze "zwłokami nieznanego mężczyzny w wieku 40-45 lat (Błasik miał w momencie katastrofy 47 lat), znajdującymi się w czarnym polietylenowym worku z napisem "Sektor 1, trup nr 4" (sektor 1 oznacza kabinę pilotów).
W dokumencie określono ułożenie kończyn i głowy oraz szczegółowy rodzaj uszkodzeń głowy, tułowia, kończyn i narządów wewnętrznych.
Czytamy również:
 "Śmierć na skutek uszkodzeń mogła nastąpić natychmiast, być może w ciągu kilku minut, jednakże ofiara nie była w stanie wykonać żadnych czynności"

Ekspertyza została wykonana 11 kwietnia.
Z dokumentu wynika, że ciało generała Błasika zachowało integralność z wyjątkiem lewej górnej kończyny . Stwierdzenie „…śmierć mogła nastąpić natychmiast, być może w ciągu kilku minut..” sugeruje, że obrażenia mogły pozwolić na przeżycie nawet kliku minut po katastrofie.
Jest to w sprzeczności z sugestią, że kabina uległa całkowitej dezintegracji.
Z dokumentu wynika również, że identyfikacja nastąpiła 20 kwietnia metodą badań genetycznych. Jak wynika z badań DNA, jakie polska prokuratura otrzymała od prokuratorów rosyjskich, "nieznaną osobę" z ekspertyzy 37 zidentyfikowano jako generała Andrzeja Błasika.
Dodatkowo w dokumencie występuje opis fragmentów odzieży, które jednoznacznie wskazują, ż była to osoba wojskowa (np. fragment spodni z lampasami).
Przejdźmy teraz do raportu końcowego:
[…] Uwzględniając właściwości mechanizmu zderzenia statku powietrznego z powierzchnią ziemi i charakter jego zniszczenia, można twierdzić, że najpoważniejsze obrażenia mechaniczne powinny odnieść osoby znajdujące się w przedniej części kabiny pasażerskiej,  […] Z zastrzeżeniem, że ciała tych, którzy nie byli przypięci pasami w fotelach, w dużym stopniu ulegają rozczłonkowaniu […] Na podstawie analizy dokumentacji sądowo-lekarskiej i fotograficznej wszystkich znajdujących się na pokładzie pasażerów i personelu pokładowego, stało się możliwe podzielenie ich (ze względu na charakter obrażeń ciała) na trzy grupy: […]
- znajdujące się głównie w przedniej części kabiny pasażerskiej, nie przypięte pasami, które uległy wielokrotnemu rozczłonkowaniu (w praktyce wszyscy wyżsi dowódcy, dwoje członków delegacji i stewardesa).
Odnośnie osoby postronnej, która mogła znajdować się w kabinie pilotów w chwili zderzenia samolotu z powierzchnią ziemi, to człowiek ten nie będąc przypięty pasami w ograniczonej pod względem objętości (małej) przestrzeni kabiny, znajdując się na suficie, powinien odnieść poważne obrażenia mechaniczne typu uderzeniowego „miażdżenia” tułowia.
[…]
Z „Opinii sądowo-lekarskiej eksperta Nr 37, w której szczegółowo opisano sekcję zwłok, zidentyfikowanych w wyniku ekspertyzy genetycznej, jako zwłoki człowieka, którego głos rozpoznano w nagraniu magnetofonu pokładowego, wynika, że zasadnicze uderzenie traumatyczne przypadło na lewą połowę klatki piersiowej, brzucha i miednicy z oddzieleniem lewej górnej kończyny. Odpowiada to, przedstawionemu powyżej mechanizmowi możliwego powstawania obrażeń u człowieka znajdującego się w kabinie pilotów nie przypasanego pasami do konkretnego siedzenia[...]

Podsumowanie:
 … zostały zniszczone całkowicie, rozbite na małe trudno identyfikowalne fragmenty
 … ciała tych, którzy nie byli przypięci pasami w fotelach, w dużym stopniu ulegają rozczłonkowaniu
 … powinien odnieść poważne obrażenia mechaniczne typu uderzeniowego „miażdżenia” tułowia

Tymczasem
 … zasadnicze uderzenie traumatyczne przypadło na lewą połowę klatki piersiowej, brzucha i miednicy z oddzieleniem lewej górnej kończyny.
...Odpowiada to, przedstawionemu powyżej mechanizmowi możliwego powstawania obrażeń u człowieka znajdującego się w kabinie pilotów nie przypasanego pasami do konkretnego siedzenia
... "Śmierć na skutek uszkodzeń mogła nastąpić natychmiast, być może w ciągu kilku minut, jednakże ofiara nie była w stanie wykonać żadnych czynności"
 Ostatnie zdanie świadczy o tym, że ciało zachowało duży stopień integralności, który umożliwiał nawet kilkuminutowe przeżycie.

W związku z tym nie powinno być większych problemów z identyfikacją ciała generała, tym bardziej, że w ekspertyzie 13 występuje opis fragmentów odzieży, które jednoznacznie wskazują, ż była to osoba wojskowa (np. fragment spodni z lampasami).
Tymczasem ciało zostało oficjalnie zidentyfikowane dopiero 20 kwietnia, przy pomocy badania genetycznego.
 Jeszcze jedną ekspertyzę przeprowadzono w dniach od 13 do 20 kwietnia. Badano krew na obecność morfiny i pochodnych, kwasu barbituranowego, morfiny i jej pochodnych, kokainy i innych substancji odurzających. Tego typu substancji nie wykryto. Po co było to badanie, dlaczego tak długo trwało i co miało wykazać (udowodnić)? Czy podobne badania przeprowadzono w innych przypadkach?
 
Pytania końcowe:
 Dlaczego identyfikacja ciała generała Błasika trwała tak długo?
 Jak usunąć sprzeczność całkowitej dezintegracji kabiny pilotów i dobrze zachowanego ciała generała?
 Czy w związku z tym kabina pilotów nie uległa dezintegracji, względnie jeśli uległa, to czy generał znajdował się poza nią?


Komentarze

Wykonałeś wspaniałą robotę. Teraz dokładnie widać jaką "prawdą" posługują się Rosjanie.
Nie traćmy nadziei!

Alexola
....nie tracmy nadziei! a co Ty robisz zebe tej nadziei nie zatracic czy chociaz probujesz matołom cos wytłumaczyc!!!!

Alexola

To pytanie zadaję sobie od wczoraj... logicznym się wydaje, że każde z 96 ciał powinno mieć "metryczkę" na obecność alkoholu i innych substancji psychoaktywnych...
Czy tak jest w rzeczywistości?

Alexola
zawartosc alkoholu ktora rzekomo!!!!!!miał pan Błasik to wstyd zeby w ogole brac pod uwagę!!!!zastanowcie się medrcy tego swiata!!!Co pleciecie!!!!!

Alexola

Takich wpadek maku będą dziesiątki ! życzę ci wytrwałości w wyszukiwaniu tych fuszerstw ...
pozdrawiam

powinna być informowana zagraniczna prasa.

Obawiam się. Marna metoda.
Brakuje jasnej odpowiedzi- Polskiego Korpusu Oficerskiego.
Przez Pamięć-

Ekspert: Błasik niekoniecznie pił

MAK ogłosił, że szef Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik miał w chwili katastrofy 0,6 promila alkoholu we krwi. Według prof. Karola Śliwki wynik badania może być jednak niemiarodajny
Można sprawdzić, czy ktoś w chwili śmierci znajdował się pod wpływem alkoholu?
Prof. Karol Śliwka, kierownik Zakładu Medycyny Sądowej UMK w Toruniu – Collegium Medicum im. Rydygiera w Bydgoszczy: Podczas sekcji zwłok we krwi i innych płynach ustrojowych, głównie moczu, wykonuje się badania na obecność alkoholu etylowego. Przeprowadza się je tzw. metodami swoistymi (oznaczającymi jedynie alkohol etylowy), czyli metodą chromatografii gazowej lub enzymatyczną metodą ADH. Ważne jest, że wynik badania na obecność alkoholu etylowego powinien być potwierdzony dwoma metodami swoistymi. Inne metody nie wchodzą tutaj w rachubę.
Co z wiarygodnością badania?
Zależy od stanu, w jakim znajdują się zwłoki. Jeżeli nie rozpoczęły się procesy ich rozkładu, wynik badania odpowiada stężeniu alkoholu, jaki istniał przed zgonem. Ważne jest jednocześnie, żeby ocenić fazę wchłaniania alkoholu, czyli czy zgon nastąpił w krótkim czasie po jego spożyciu, czy też w fazie jego wydalania.
Jak się robi takie badanie?
Można to sprawdzić, robiąc badanie rozmieszczenia alkoholu w zwłokach. Na przykład wyższe stężenie alkoholu we krwi niż w moczu będzie świadczyło o tym, że mamy do czynienia z okresem wchłaniania alkoholu i odwrotnie.
A jeśli proces gnicia już się rozpoczął?
W takiej sytuacji musimy się liczyć, że powstaje tzw. alkohol endogenny.
Czyli...
Alkohol ten w miarę narastania procesów pośmiertnych będzie narastał do etapu wyczerpania się glukozy, która znajduje się we krwi. Na ogół przyjmuje się, że stężenie alkoholu endogennego w zwłokach nie powinno być wyższe niż 1 promil. Zdarzają się jednak przypadki, że stężenie tego alkoholu będzie wyższe, np. jeśli jest duży stopień zaawansowania procesów pośmiertnych lub ktoś chorował na cukrzycę.
A kiedy można stwierdzić, że proces powstawania alkoholu endogennego już się rozpoczął?
Rutynowo się tego nie robi. Jeżeli są jakieś zastrzeżenia, to można przeprowadzić inne badania, które wskazują na proces gnicia. Można także skonfrontować wyniki badania z protokołem sekcji zwłok, w którym lekarz pisze, w jakim stanie było ciało w chwili przeprowadzania sekcji.
Czy jest możliwe, żeby proces ten rozpoczął się już dobę po śmierci, a więc przed przeprowadzeniem sekcji, które z reguły są wykonywane kilka dni po zgonie?
Wszystko zależy od tego, gdzie leżały zwłoki. Jeżeli znajdowały się w pomieszczeniu o wysokiej temperaturze, a zwłaszcza w mokrym środowisku, to proces ten będzie szybko postępował i pewne zmiany pojawią się już po 24 godzinach od śmierci. W takiej sytuacji wynik badania na zawartość alkoholu etylowego w organizmie denata może być niemiarodajny.
Należy przez to rozumieć, że jeżeli pojawiły się już procesy pośmiertne, to wynik badania na zawartość alkoholu etylowego nie odzwierciedla rzeczywistego spożycia alkoholu przed zgonem?
Jeżeli badanie wskaże stężenie alkoholu do 1 promila, to jego wynik jest niemiarodajny. W takiej sytuacji alkohol mógł powstać endogennie, czyli znajdować się w organizmie denata pomimo że przed śmiercią nie spożywał alkoholu.
http://www.rp.pl/artykul/593062_Ekspert--Blasik-niekoniecznie-pil-.html
 

Generał Andrzej Błasik – identyfikacja zwłok kontra alkohol

http://lubczasopismo.salon24.pl/Smolensk.Raport.S.24/post/268074,general...
 

Pamiętam jak A.Macierewicz wielokrotnie potarzał iż mak twierdzi że kokpit jest w ich posiadaniu i podlega 'badaniom'
Sam już nie wiem co o tym myśleć ...

Również tego, że kokpit został ukryty.
Raport MAK nie był pisany z myślą o wyjaśnieniu katastrofy, lecz o zagmatwaniu sprawy jeszcze bardziej.
Pozdrawiam
Alef-1

nie możliwość ukrywania czy niszczenia dowodów ; gdyż
ze strony rosjan takie działania są dla mnie truizmami .
Uważam p. A.Macierewicza za osobę rozważną , wiec skoro powiedział iż - mak 'oficjalnie' informuje o posiadaniu przez nich kokpitu - to musiał mieć to tego uzasadnione podstawy .
Dziwi mnie fakt iż najpierw twierdzili że kokpit jest na 'badaniach' , a teraz twierdzą że został zniszczony; przecież mówiąc o kokpicie nie mogli chyba mieć na myśli tych niepoliczalnych szczątków .
Czyżby aż tak jawne plucie nam w twarz ?
Pozdrawiam
Artus

.

Bardzo dobra notka.

waszych umiejętności śledczych panowie i panie autorzy artykułów ostatnich dni. Ci tam tzw. "fachowi śledczy" mogą się schować.

Stek kłamstw tworzonych na zamówienie.

W nerce nie było śladu alkoholu

http://www.bibula.com/?p=30654
 

czy w wyposażeniu samolotu znajduje się barek? Czy osobom lecącym tym samolotem (rządowym) wolno było z niego korzystać?Bo mnie, korzystającej z linii cywilnych, na pokładzie samolotu (także innym pasażerom) podawano alkohol. Również stewardessy z wózków obwoźnych dowoziły alkohol, który mozna było dokupić. Czy w gabinetach rządowych matołów, dyplomatołków i im podobnych nie mają barków z alkoholowym wyposażeniem? W instytucjach, gdzie byłam zatrudniona, dyrektorzy i ich zastepcy posiadali barki z zawartoscia alkoholową.
Więc po co bicie piany?
Jeden dla rozgrzewki pije herbatę zieloną, inny mocną kawę, jeszcze inny drinka.
Zastanawiające jest jedno : w kraju, gdzie alkohol z wiader nalewa sie chochlami i pije się na umór (dosłownie) robi się spektakularne przedstawienie.
Rzygac sie chce na ten opracowany pod odpowiednim kątem"ra(PO)port"
I pytanie do suki Anodiny : ile musiałaś wypić, żeby iść do łóżka z Primakowem?_________________________________________________________
„Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Józef Beck

Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzi (J.Piłsudski)

pięknie, że są gromadzone wszelkie matactwa MAK, może ukaże się obszerne wydawnictwo z ich kłamstwami. Ja bardzo współczuję małżonce generała Błasika, chciałabym jej powiedzieć, żeby się nie przejmowała pomówieniami, ale wiem, że to tylko łatwo powiedzieć - terka

Siała Baba MAK...

W dzisiejszym „Naszym Dzienniku” zwrócono uwagę (aż mi wstyd że sam na to nie wpadłem) na to: skąd wiadomo w jakim celu w kokpicie mógł być przez jakiś czas gen. Błasik? Cytowane są wypowiedzi wielu osób które poddają w wątpliwość (co najmniej) intencje przypisywane gen. Błasikowi przez Rosjan. Mi to przypomina ten stary kawał o Rusku który nie uwierzył że norma dziennej porcji kalorii w pożywieniu to, powiedzmy, 1400 kal. i skwitował to stwierdzeniem że nie możliwe aby człowiek zjadał dziennie 60 kg. Kartofli. No bo tak:miał promile?-to pijany!-jak pijany-to łaził do kabiny!-jak łaził do kabiny-to naciskał!
Rosjanie do wszystkiego przykładają swoją miarę a nasi cudni cudotwórcy im na to pozwalają.

Masaraksz