niedziela, 6 kwietnia 2014

25 pasażerów Tupolewa, czyli brakujące ogniwo

25 pasażerów Tupolewa, czyli brakujące ogniwo


Obrazek użytkownika Alef-1

Niektórzy twierdzą, że raport końcowy MAK jest dokumentem bezwartościowym i analizowanie jego treści jest stratą czasu. Nic bardziej błędnego. Raport ten, jest bowiem źródłem wiedzy o metodach i sposobach pracy tych, dla których manipulacja jest treścią ich życia. Manipulacja to nie tylko fałszowanie i ukrywanie dowodów, to także podawanie tzw. prawdy ukrytej i niedopowiedzianej. Jest to stempel tych, którzy tej manipulacji dokonują.
 
Notka ta jest adresowana również do tych, którzy rozpatrują hipotezy zamachu. W hipotezach tych rozważane są m. inn.  inne miejsca katastrofy, niż te oficjalnie podawane, lub też udział większej ilości samolotów w mistyfikacji katastrofy. W notce nie są w zasadzie poruszane aspekty techniczne katastrofy. Nie są one po prostu potrzebne. Rozważane są działania i manipulacje wokół katastrofy, w kontekście jednego jej aspektu.
---
Poniższy tekst jest dość długi, ale zachęcam do przeczytania go w całości.
---
Na początek cofnijmy się do 10 kwietnia, do wczesnych godzin porannych,. TVN24 rozpoczyna swój program od informacji, że w dniu dzisiejszym prezydent Lech Kaczyński udaje się do Katynia. Niezawodny Jarosław Kuźniar pozwala sobie na kolejny niewybredny żart w stosunku do prezydenta mówiąc: „Ciekawe jaką gafę popełni dzisiaj prezydent Kaczyński.” Długo nie musiał czekać … w pewnym momencie audycji, prezenter otrzymuje wiadomość o katastrofie prezydenckiego samolotu. Tym samolotem jest JAK 40. Kuźniar wielokrotnie podkreśla ten fakt, że katastrofie uległ JAK 40. Dopiero po kilkunastu minutach otrzymuje informację, że chodzi o Tupolewa. TVN24 jest stacją dobrze poinformowaną, więc jak to jest możliwe, że przez 20 minut po oficjalnym czasie katastrofy, TVN podawało według stacji „sprawdzoną informację”, że według MSZ i dziennikarzy, Prezydent leciał JAK-iem 40 ?
 
Co działo się dalej w dniu 10 kwietnia?
 
19:39 - Wydobyto ciała  wszystkich  96  ofiar  katastrofy polskiego samolotu rządowego, który rozbił się w rano w Smoleńsku - poinformował rosyjski minister ds. sytuacji nadzwyczajnych Siergiej Szojgu. Szczątki  zostały  już  przetransportowane  do  Moskwy.
20:10 - Identyfikacja ciał ofiar katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego Tu-154M zostanie przeprowadzona w Moskwie - poinformowała rosyjska minister zdrowia Tatiana Golikowa.
21:47 - AFP:  Wszystkie  ciała  ofiar  katastrofy  pod  Smoleńskiem  zostały  już  przetransportowane  na  moskiewskie  lotnisko   Domodedowo.

Z powyższego wynika, że wszystkie  ciała  ofiar  o  21:47  znalazły  się  w  Moskwie.
 
11  kwietnia  2010
  - Prezydent RP zidentyfikowany w Smoleńsku,
 - ciała  ofiar  (95)  znajdują  się  w  Moskwie
 - wstępna identyfikacja:  24 - Jest  wstępna  identyfikacja  24  ciał - powiedział w RMF FM Krzysztof Kwiatkowski.

12  kwietnia  2010
Według relacji polskiej minister,  tylko  14  ciał  jest  na  tyle  dobrze  zachowanych,  iż  identyfikacja może  odbyć  się  bez  problemu.  W przypadku  kolejnych  10  identyfikacja  prawdopodobnie będzie  mogła  się  odbyć  dzięki  znakom  szczególnym. Od krewnych reszty tragicznie zmarłych konieczne będzie pobieranie materiału DNA.
 
Zwróćmy uwagę 14+10=24
Właśnie tyle ciał będzie można zidentyfikować bez badań DNA.

Najwyższy  czas  zajrzeć  teraz  do  raportu  końcowego.
 
Interesuje nas punkt:
 1.15. Działania zespołów ratunkowych i przeciwpożarowych
Oto jego fragmenty:
11:10 - przybycie na miejsce zdarzenia lotniczego 7 brygad pogotowia ratunkowego;

11:40  - ustalenie  faktu  braku  żywych
 poszkodowanych na miejscu zdarzenia lotniczego,
odjazd 7 brygad medycznego pogotowia ratunkowego;
13:00 - przybycie na lotnisko Smoleńsk „Północny” naczelnika ekspertyz medycyny
sądowej, z nim 7 ludzi, 16 patologów, starszy - kierownik okręgowego instytutu anatomi
patologicznej
14:58 - przygotowane miejsca do rozmieszczenia ciał ofiar: miejska kostnica 100 miejsc, 1 -szy  szpital kliniczny  m.  Smoleńsk – 5  miejsc;
15:12 - przystąpiono do ewakuacji ciał ofiar, miejsce zdarzenia lotniczego podzielono na 14
sektorów;

16:20  – na  miejscu  AP  odnaleziono  25  ciał  ofiar;
19:00  - początek  załadunku  ciał ofiar  do  śmigłowca  Mi-26;

20:54 -  wylot  śmigłowca  Mi–26  na  lotnisko  Domodiedowo  m.  Moskwa  z  ciałami  ofiar  na
pokładzie;
Prace na miejscu AP prowadzone były do  16 kwietnia ...16 kwietnia o 16:00 ... miejsce AP było przekazane pod kontrolę administracji m. Smoleńsk. 19 kwietnia  miejsce AP było poddane zabiegom sanitarnym.
Nigdzie  w  powyższej  sekwencji  nie  pojawia się  informacja  o  odnalezieniu  pozostałych  ciał ofiar,  oraz  o  kolejnych  wylotach  do  Moskwy.
 
Pytania dodatkowe:
Dla kogo przygotowano o 14:58 5 miejsc w szpitalu klinicznym, skoro o 11:40 stwierdzono brak żywych? Czy w związku z tym prawdziwa może byc informacja o trzech karetkach wyjeżdżających z okolic lotniska? Jeżeli  informacja  o  odnalezieniu  pozostałych  ciał  ofiar  i  przewiezieniu  ich  do  Moskwy  nie została  podana  w  raporcie  MAK, to  nie  ze  względu  na  oszczędność  papieru, ale  dlatego, że  na wywożenie  pozostałych  ciał  ze  Smoleńska  nie  ma  być  może  żadnego  dokumentu  –  nawet  sfałszowanego.  A  przede  wszystkim   informacja  ta  miała  zostać  właśnie  tak  sformułowana, aby  zostawić  szerokie  pole  do interpretacji - co niniejszym czynię.
 
Przypomnę również: 12 kwietnia 2010 portal Life News podał - powołując się na jednego z lekarzy obecnych przy badaniach - że obrażenia, jakie odnieśli pasażerowie tragicznego lotu wskazują, że zginęli wskutek silnego wstrząsu i  oparzeń.  Wiele  ciał  jest  zwęglonych  nawet  w  50  proc.
 
Nie tak dawno Generał Krzysztof Parulski, szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, mówił na połączonym posiedzeniu sejmowych Komisji Obrony Narodowej, Infrastruktury i Sprawiedliwości i Praw Człowieka, że przekazana do tej pory  dokumentacja  dotycząca  sekcji  jest  kompletna  jedynie w  odniesieniu  do  18  ofiar  katastrofy...
 
Dlaczego tylko dla tylu? Dla pozostałych prawdopodobnie dokumentacja taka nie istnieje.
 
Jakie  wnioski  można  wyciągnąć  z  powyższych  informacji?
 
Oto  jeden  ze  scenariuszy  –  niekoniecznie  prawdziwy:
 
W trakcie lotu do Smoleńska załoga samolotu otrzymuje informacje, że lądowanie na lotnisku Siewiernyj jest niemożliwe, np. ze względu na mgłę. Byłoby możliwe lądowanie na lotnisku południowym, ponieważ tam mgła już ustępuje, ale dla Tupolewa jest tam za krótki pas. Rozwiązaniem alternatywnym jest lądowanie na innym lotnisku, przesiadka osób wytypowanych do innego samolotu, np. Jaka 40, który na lotnisku południowym może wylądować. W ten sposób najważniejsze osoby mogą zdążyć na główne uroczystości, pozostałe będą czekać w Tupolewie na poprawę pogody, aby móc wylądować na Siewiernym.
 
Prezydentowi zależy na punktualnym przybyciu do Katynia i po konsultacjach z pracownikami kancelarii i ochroną BOR-u ustala skład delegacji, która przesiądzie się do Jaka. Ograniczeniem jest liczba osób, która w wypadku Jaka nie może przekraczać 26-32 zależnie od wersji (rozważamy tu wersję nie VIP, lecz zwykłą – w wypadku wersji VIP ilość ta byłaby ograniczona do 17 osób.).
 
Jakie kryteria zostają zastosowane przy doborze delegacji?
 
Po pierwsze -1. Prezydent RP
2. Małżonka Prezydenta RP
3. Były Prezydent RP na uchodźstwie
Po drugie - pracownicy kancelarii prezydenta, jego lekarz i tłumacz
4. Szef Kancelarii Prezydenta RP
5. Tłumacz prezydenta RP
9. Lekarz prezydenta RP
6. Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP
7. pracownik Biura Obsługi Kancelarii Prezydenta RP
8. pracownik Biura Prasowe Kancelarii Prezydenta
Po trzecie – funkcjonariusze BOR10. ppłk
11. kpt.
12. por.               
13. ppor.
14. chor.
15. chor.
Po czwarte – przedstawiciel MSZ16. Dyrektor Protokołu Dyplomatycznego MSZ
Po piąte – ze względu, że są to uroczystości również religijne, przedstawiciele kościołów różnych wyznań17. Ordynariat Polowy Wojska Polskiego
18. Ewangelickie Duszpasterstwo Polowe
19. Prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego
20. Rektor UKSW
Po szóste – podczas uroczystości miały być wręczone odznaczenia państwowe21. Przedstawiciel Kapituły Orderu Virtutti Militari
22. Członek Kapituły Orderu Wojennego Virtutti Militari
 Cezary Szczepankowski, który pojechał do Katynia pociągiem w zastępstwie matki Danuty, był jedną z trzech osób, które wydelegowała zielonogórska Rodzina Katyńska. Wspomina: - A po mszy kazali natychmiast wracać do autokarów. Nie mieliśmy czasu, żeby się zadumać, pomyśleć, żeby ogarnąć ten cmentarz.
Na zjedzenie obiadu mieli siedem minut. Potem do pociągu i szybki powrót do Polski. A nie tak miało być.  Miał  być  wspólny  obiad  z  prezydentem  Kaczyńskim,  odznaczenia...
Po siódme – prezes NBP, który miał wręczyć pamiątkowe złote monety podczas uroczystości23 Prezes NBP
Smoleńska ziemia oprócz szczątków tupolewa i ciał tragicznie zmarłych pasażerów samolotu może skrywać coś jeszcze. Na polanie w lesie zaginęły monety NBP, które do Katynia wiózł prezes banku Sławomir Skrzypek. Odnaleziono tylko 114 z nich, brakuje 46. Monety upamiętniały 70. rocznicę zbrodni katyńskiej i miały zostać wręczone m.in. prezydenckiej parze.
Po ósme – przedstawiciele parlamentu24 Wicemarszałek Sejmu RP
25 Wicemarszałek Sejmu RP
 
Delegacja  została  wytypowana  i  liczyła  25  osób.
 
Jeżeli  przejrzymy  dokładnie  wiadomości  z  pierwszych  dni  po  katastrofie, okaże się,  że  właśnie te  osoby zostały  zidentyfikowane  jako  pierwsze  i  ich  ciała  jako  pierwsze  powróciły  do  Polski.
 
Przypomnijmy również jeszcze raz:
 
16:20 – na miejscu AP odnaleziono 25 ciał ofiar;
20:54 - wylot śmigłowca Mi–26 na lotnisko Domodiedowo m. Moskwa z ciałami ofiar na pokładzie;
25. osobą był prezydent, zidentyfikowany na lotnisku Siewiernyj, jako pierwszy i jego ciało nie poleciało do Moskwy.
 
W Tupolewie do ochrony pozostałych pasażerów pozostało m. inn. trzech funkcjonariuszy BOR-u, do ochrony pozostałych pasażerów, jak również szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, wraz z generałami,
 oraz Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych
wraz z pracownikami kancelarii prezydenta: Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP, Dyrektor Zespołu Protokolarnego Prezydenta RP, Dyrektor w Kancelarii Prezydenta RP. Wnioski
Tupolew  nr  boczny  101  wylądował  w  nieznanym  nam miejscu  i  tam  nastąpiła  „przesiadka” wytypowanej  delegacji  do  przygotowanego  wcześniej  przez  Rosjan,  Jaka 40.
 
Co  się  stało  z  Tupolewem  nr  boczny  101  i  jego  pasażerami?
 
Tupolew z rosyjską załogą poleciał do Samary … natomiast do identyfikacji pasażerów potrzebne były badania DNA. Dokumentację Tupolewa 101 - odpowiednio spreparowaną (zapach paliwa lotniczego) - przerzucono na miejsce mistyfikacji. Pamiętajmy, że pomimo całkowitego rozbicia kokpitu (wersja oficjalna), dokumentacja była w dobrym stanie i było jej bardzo dużo.
Dodatkowo podrzucono certyfikat zdolności do lotu Tu 154M 102. Pisałem o tym w notce:
http://fikcje.salon24.pl/268844,dwa-certyfikaty-czyli-symbolika-tajnych-sluzb
 
Z powyższego wynika  że na miejscu mistyfikacji, leży  wrak  Tupolewa  o  numerze  bocznym  102, który odpowiednio przygotowany, został rozbity przez rosyjska załogę w miejscu wcześniej zaaranżowanym lub został tam umieszczony wcześniej, po odpowiednim spreparowaniu jego szczątków.
 
Jak 40  odleciał do Smoleńska i tam wylądował na lotnisku południowym, lub w innej wersji został rozbity niedaleko lotniska Siewiernyj (wskazują na to zeznania świadków ze Smoleńska).
 
Ciała  25  ofiar z Jaka 40 zostały podrzucone na miejsce mistyfikacji (przypomnę - 15:12 - przystąpiono do ewakuacji ciał ofiar, miejsce zdarzenia lotniczego podzielono na 14 sektorów – czasu było dużo; nie widać było ciał  - wypowiedzi Wiśniewskiego i Bahra).
 
Co  z  rosyjskimi  pilotami  Jaka  i  Tupolewa  102,  jeżeli  nastąpiło  ich  kontrolowane  rozbicie?
Przypomnę – w szpitalu klinicznym w Smoleńsku przygotowano 5 miejsc, a według wypowiedzi niektórych świadków, z okolic lotniska Siewiernyj, tuż po katastrofie odjechały trzy karetki pogotowia.
---
Scenariusz ten pozwala uniknąć technicznych dyskusji o powodach opadania samolotu, gdy pilot chciał odejść na drugi krąg, o jego trajektorii i o prawdopodobnie sfałszowanych zapisach z czarnych skrzynek. Zapisy te mogą być kompilacją z wcześniejszych lotów, a to oznaczałoby, że akcja była przygotowywana od dłuższego czasu.
 Umożliwiał on również zaplanowanie dokładnego miejsca „katastrofy” - bez niepewności o skuteczność jej realizacji. Mgła była potrzebna do ukrycia działań, które odbywały się w tle prowadzonej akcji, jak również do uzasadnienia jej przyczyn.
 
Co z filmem Koli?
Była to najprawdopodobniej mistyfikacja, mająca na celu uwiarygodnienie miejsca katastrofy, a sceny, które tam się odbywały miały przekonać nas wszystkich, że właśnie tam zginęli pasażerowie samolotu.
 
Pozostają  następujące  problemy:
- o której godzinie i gdzie taka przesiadka mogła mieć miejsce,
- czy było wystarczająco dużo czasu na jej zrealizowanie.
 
Na terenie Rosji mogą występować zjawiska "rozciągania czasoprzestrzeni", czego przykładem jest fakt, że stenogram z VCR TU 154M 101 jest o osiem minut dłuższy, niż przewiduje to konstrukcja rejestratora, więc i w opisywanym przypadku wszystko jest możliwe. Sprawa ta zasługuje na analizę, tym bardziej, że nie należy w dalszym ciągu wierzyć  godzinom wylotu TU154M 101 z Warszawy oraz podawanej godzinie katastrofy. Problemem jest również brak wiarygodnych źródeł, dotyczących lokalnego czasu w Smoleńsku - jeśli ten problem zostanie rozwiązany hipoteza się uprawdopodobni.
 
Sprawa znajdywanych na miejscu katastrofy przedmiotów i ludzkich szczątków była wielokrotnie omawiana przez innych blogerów, nie będę więc robił tego powtórnie.
 
Natomiast zapisami z czarnych skrzynek, stenogramami i wyciąganymi na ich podstawie wnioskami nie martwiłbym się?
 
Technika wykorzystywana przez wojskowe i cywilne służby specjalne wyprzedza technikę do zwykłych zastosowań cywilnych, co najmniej o kilka lat.
 
A  tajne  służby  rosyjskie  są  bezwzględne  i  profesjonalne -  profesjonalne,  aż  do  bólu.
---
Nie twierdzę, że opisany scenariusz wydarzeń jest prawdziwy, ale warto go rozważyć.

Komentarze

Moskale sa zdolni do wszystkiego jak rowniez nasze "PIKUSIE"

Teraz  z  duzym  wysilkiem  wysluchalem  wypowiedzi  chyba  najwiekszej zgnilizny  moralnej z  Kutzem, a duzy  to wysilek  mego systemu  nerwowego.  Kanalia  pasozytujaca  ciagle &

też zauważyłem, że z tymi ciałami to juz wogóle jeden wielki kant. Piszą jakieś marne wypociny o ciałach pilotów i gen Błasika - zupełnie niewiarygodne a o reszcie NIC!!  Myślę od paru dni jak to do kupy poskładać, to zupełnie się nie dziwię, że stawiasz tezę w tej sprawie - czas i dowody pokażą jak było!
pozdrawiam
"Nie odzywając się w towarzystwie ryzykujesz uznanie za głupka, odzywając się rozwiejesz wszelkie wątpliwości" O. Wilde

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, a*ldd meg a Magyart

"Co z filmem Koli?
Była to najprawdopodobniej mistyfikacja, mająca na celu uwiarygodnienie miejsca katastrofy, a sceny, które tam się odbywały miały przekonać nas wszystkich, że właśnie tam zginęli pasażerowie samolotu."
A jeśli film Koli rejestruje moment rozprawienia się z załogą drugiego Tupolewa po jego kontrolowanym rozbiciu? Pozbywanie się niepotrzebnych już uczestników przedsięwzięcia? Zwłaszcza że dynda tam przez chwilę to zawiesie, pojawia się helikopter specnazu... Dyskredytowanie filmu jako ewentualnej mistyfikacji uważam za przedwczesne.

Dama Pik

Pozdrawiam
Alef-1

Wyraźne,SPECJALIstyczne - edukacyjno dedukcyjne WYCOFANIE „sprawdzonej informacji” (!!!) o wylocie prezydenckiego Jaka-40 o godz. 6.50 ... (z lądowaniem -Smoleńsk Jużnyj ?) ...
Od POczątku „POrządku mendalnego” - mogło przygotować wyobraźnię - do obrażania, polskich oniemiałych weryfikatorów inFormacji RTV...
Atakowanych natłokiem desperackich dezinformacji i inscenizacji - ni przypiął ni przyłatał - nie pasujących do WYeksPOnowanych fałszerstw...
Psujących zaufanie do „rządu mediów” prezentujących „kuchnię” (gAstronomię) ewidentnych „kosmicznych” kłamliwych min i niewypałów...
Lekceważących lotną przenikliwość, duchowo dojrzałych Obywateli Polski - odpowiedzialnych za DOBRO i byt PRAWdziwych rządów dusz międzynarodowych MIRÓW...
Pzdr.
J.K.

Załoga tupolewa rozmawiała z załogą polskiego jaka. Hmm

Xall

Musisz przyznac ze troche daleko "wychylasz się z okna".
Teoria niezła, ale powiedziałbym że niemożliwa do udowodnienia.
Swoją drogą byłby to dobry scenariusz na film lub książke.
Najbardziej jednak podoba mi się fakt ze pomimo takiego tekstu nikt tu na NP od oszołomów nie wyzywa.
Super tekst, super strona, wszyscy super ...
Pozdrawiam

Moim zdaniem jeszcze błądzimy w sprawie katastrofy. Mam tu na myśli nasze dociekania a nie propagandę rządową. Nie odrzucając żadnej hipotezy drążmy temat!!! Przesiadka do innego samolotu, musiałby zabrać więcej czasu... Ale kwestia ciał to jest temat całkowicie otwarty... niestety...
Pozdrawiam
MD

Myślę, że Rosjanie wraz z ekipą "polskich" urzędników celowo naprowadzają nas na trop wieży w Smoleńsku i ewentualną winę jej obsługi, abyśmy pozostali przy tej właśnie wersji wydarzeń.
Efekt medialny będzie bardzo prosty.
Oto Tusk, jako mąż stanu, mimo wrednych działań opozycji, nie dość że wybrnie z konfliktu z Rosją, to jeszcze twardą postawą doprowadzi do ukarania pijanych kontrolerów, którzy błędnie naprowadzali zestresowanych pilotów.
Harpoon

pozdrawiam,
Harpoon

przesiadka nie wydaje mi się prawdopodobna gdyż polska załoga samolotu poinformawałaby na pewno w takich dużych zmianach marszruty personel w Polsce oraz korpus dyplomatyczny. Tego by sie nie dało łatwo ukryć.
Aco do tego że film 1.24 to podpucha i tego że katastrofa miała miejsce gdzie indziej - to jest w/g mnie prawdopodobne. Tak czy inaczej ten film jednozancznie świadczy o tym iż nie był to wypadek. Prosty rachunek prawdopodobieństwa pokazuje iż to co się stało było wecześniej planowane (rozważalem to w mojej nieco przy-długiej i nie wnoszącej nic nowego notce http://www.niepoprawni.pl/blog/2346/rozmyslanie-przy-swiecach-o-tym-co-w...)

Chciałbym dodać, że celem notki nie było udowodnienie czegokolwiek, ale w zasadzie postawienie pewnych pytań i przedstawienie na gorąco sformułowanej hipotezy, która wcale nie musi być prawdziwa, ale stanowi cenny materiał do dyskusji.
Dodam jeszcze, że hipoteza nie wymaga przedstawiania dowodów. Hipoteza jest formułowana na podstawie pewnych przesłanek - czas na dowodzenie przychodzi później.
I ten czas na pewno nadejdzie ... dalej trzeba szukać dowodów, bowiem przesłanek jest już dość dużo.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam
Alef-1

proszę zwrócić uwagę na wypowiedź Wiktora Batera
http://www.youtube.com/watch?v=_96X6s2eRvI
dostał telefon od jednego z członków oficjalnej delegacji(on był na cmentarzu tu jeszcze nikt o niczym nie wiedział)telefony były blokowane....

to jeszcze rozumiem bo jednego brak w naszym magazynie i nie jesteśmy pewni czy rozbił się 101 czy 102 (powiedzmy że 102 po remoncie był podobny toczka w toczkę do 101) czy jakiś ruskij.
Ale jak to niby tłumaczysz rozbicie JAK'a? Sam pisałeś powołując się na MAK że zgłoszono wylot tylko 2 maszyn czyli JAK40 i TU154 i obie poleciały z Warszawy. Ponieważ JAK wrócił i nikt z jego pasażerów nie mówi że się gdzieś przesiadał to znaczyło by że "mała delegacja" musiała by przesiąść się do się do ruskiego JAK-a (z własnej nie przymuszonej woli ?) co jest absolutną fantazją.
Jeśli gdzieś miała by mieć miejsce przesiadka to raczej na lotnisku a nie w powietrzu (pasażerowie to nie komandosi by takie rzeczy robić) - tzn. że kilka satelitów wywiadowczych śledziło to lądowanie samolotu na tym lotnisku i jego/innego ponowny start w dalszą trasę - ciekawe kiedy ktoś wreszcie pokaże te zdjęcia :)
Musisz następnym razem lepiej się postarać bo jeszcze chwila i włączymy w te koncepcje awarię UFO ..

Profesjonalne śledztwo polega właśnie na tym by rozpatrywać nawet najbardziej nieprawdopodobne scenariusze wydarzeń. Właśnie wtedy, często wpadają w ręce różne "smakowite kąski", których by nie wychwycono przy sprawdzaniu wariantów racjonalnych. I nie jest to moja prywatna opinia, to praktyka wytrawnych śledczych.
Pozdrawiam
jwp
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

nigdy dość przyzwoitości i honoru
Niestety bez dostępu do oryginalnych taśm z rejestratorów lotu, a przede wszystkim przebadania pod każdym kątem ciał będzie bardzo trudno dojść do faktycznego przebiegu katastrofy.

nigdy dość przyzwoitości i honoru

że Jarosław Kaczynski rozpoznawał wieczorem w Smoleńsku nie tylko swego brata Lecha Kaczynskiego, ale i np. marszałka Krzysztofa Putrę, więc w jaki sposób wszystkie ciała mogły się znaleźć w Moskwie 10 kwietnia wieczorem. Ponadto podawano, że ciał kilku (sześciu, o ile dobrze pamiętam)ofiar nie mozna było znaleźć przez pierwsze dni i sugerowano, że będą pod wrakiem. No i na koniec nie zapomnijmy, że już po pgrzebach przywieziono do Polski kilka trumien z niezidentyfikowanymi szczątkami, a na miejscu katastrofy po dzień dzisiejszy zapewne niewiadoma ilość szczątków ofiar spoczywa w ziemi.
pozdr.

co myśleć na temat tej teorii. Ale pewne jest, że bez skrupulatnej sekcji zwłok, przeprowadzonej przez zespół niezależnych ekspertów (a nie niezależny zespół), najlepiej międzynarodowch, możemy tylko gdybać.
Poznasz głupiego po czynach jego.

Poznasz głupiego po czynach jego.

„Słuchaj, nie widzę tego reflektora, jak on wygląda”

„Słuchaj, nie widzę tego reflektora, jak on wygląda”


Obrazek użytkownika Alef-1

Pozornie wydaje się, że za katastrofę w Smoleńsku raport końcowy MAK obwinia całkowicie stronę polską. Nic bardziej złudnego. Gdyby tak było, prokuratura rosyjska nie miałaby już nic do roboty, gdyż strona rosyjska byłaby czysta jak łza. Tymczasem głównym zadaniem prokuratury rosyjskiej będzie maksymalne opóźnienie śledztwa. Cel jest jeden, główne dowody - czarne skrzynki i wrak samolotu - mają pozostać w Rosji.
 
 Na początku grudnia w jednej z notek napisałem m. inn.
 
No i jeszcze jedno… prawdopodobnie w raporcie znajdzie się sugestia o tym, że strona rosyjska nie jest całkiem bez winy. Na przykład kontroler lotu czegoś nie dosłyszał   lub jedna z żarówek przed pasem była spalona.   Wyjaśnienie tych spraw będzie wymagało wytężonej pracy prokuratury rosyjskiej przez kilka następnych lat i zachowania w Rosji dowodów rzeczowych, takich jak czarne skrzynki i wrak Tupolewa.
 
Czy rzeczywiście tak się stało?
 
W raporcie końcowym znajduje się opis wyposażenia świetlnego lotniska.
Czytamy tam m. inn.:
 
 Określenie stanu systemu świateł w chwili zdarzenia lotniczego nie było możliwe. Zgodnie z raportem kierowcy-reflektorowego,   10.04.2010 w czasie od 07:00 do 08:00 przy przeprowadzaniu przeglądu przedlotowego wyposażenia świetlnego, było ono sprawne i gotowe do pracy. Bezpośrednio po katastrofie Tu-154M sprawdzenie sprawności wyposażenia świetlnego nie było możliwe z uwagi na dużą intensywność lotów do 05:00 11.04.2010. Uwag od załóg wykonujących loty w tym czasie Komisja nie otrzymała… przegląd był wykonany o 09:00 11.04.2010. Stwierdzono, że światła drugiej i trzeciej grupy (800 i 700
metrów od progu WPP 26) nie istnieją,   znajdują się resztki lamp, kabel zasilający oberwany.
 Na światłach pierwszej grupy (900 metrów)   były rozbite filtry świetlne,   z trzech żarówek świeciła jedna.   Dane grupy świateł znajdują się poza granicami lotniska, w granicach miasta, w łatwo dostępnych niechronionych miejscach.
 
Zastanawiające … przegląd przedlotowy wykazał, że wyposażenie było sprawne, a już na drugi dzień rano okazało się, że światła drugiej i trzeciej grupy nie istnieją.
 
Czytajmy dalej:
 
Lotniskowe stacje reflektorów.
Zgodnie ze schematem rozmieszczenia systemu świetlnego na lotnisku Smoleńsk „Północny”, (rysunek 11), w dzień, w warunkach pogorszonej widoczności (w trudnych warunkach atmosferycznych i przy minimum pogody), przewidziano rozmieszczenie specjalnych zamontowanych na samochodach reflektorów (rysunek 14) przeznaczonych do udzielenia pomocy załodze w wejściu w oś WPP.
 
Te reflektory to tak zwane APM-y (z ros. Aerodromnaja Prożektornaja Maszyna).
 
10 kwietnia reflektory były ustawione „na dzień” (zwrócone w stronę kierunku podejścia do lądowania pod kątem 3°),   przed lądowaniem samolotu Jak-40, około 09:00-09:05. Z wyjaśnień załóg samolotów Jak-40 i Ił-76, reflektory były włączone i pracowały.
 
Z powyższej informacji niestety nie wiemy, czy w momencie podchodzenia do lądowania Tupolewa, reflektory były włączone.
 
Przypomnijmy, że niektóre z hipotez dotyczących wprowadzenia w błąd załogi Tupolewa sugerowały, że mobilne reflektory zostały przesunięte o kilkaset metrów w stosunku do pasa, aby zasugerować załodze, że pas jest znacznie bliżej.
W świetle ostatnio ujawnionych przez polską komisję nowych odczytów z rejestratora głosowego (Nic nie widać, Odchodzimy), wynika, że I pilot podjął decyzję o odejściu na 100 metrach. Nie zamierzał więc lądować i w żaden sposób nie sugerował się widocznością APM-ów.
 
O ich rozstawieniu informował załogę zarówno pilot Jaka, który lądował wcześniej, jak również obsługa wieży kontrolnej.
 
Przypomnijmy:
Pilot Jaka
10.25.05,8 - 044 - ... Dwa APM-y są, bramkę zrobili, tak że możecie spróbować.

10.29.17,5- 044 - A ... Jeszcze jedno... APM-y są oddalone od progu pasa jakieś 200 metrów.
10.29.24,8 - 2P  - Dzięki
10.29.27,0 - 2P   - APM-y rozstawili.
10.29.29,6 - 2P - Od progu pasa 200 metrów.
Wieża
10.35.04,6 - W    - Reflektory w trybie dziennym z lewej, z prawej na początek pasa.
10.35.11,3- P     - Zrozumiałem.
 
Ze stenogramów z wieży kontrolnej, możemy dowiedzieć się, że z APM-ami były jakieś problemy:
 
Lądowanie Jaka – mikrofon otwarty

09:01:02 Judin – Zrozumiałem, dajemy rozkaz do postawienia reflektorów.
09:01:12 KL – No co, gotowe?   Gotowe, nie? Co, oba?
09:01:20 Judin – Nie, jeden...
09:09:33 Krasn. - Reflektory są włączone, czy nie?
09:09:34 KL – Tak, wszystko włączone.

09:09:51 KL – (niezrozumiałe) popatrz, o tamten z prawej powinien być (niezrozumiałe).
09:10:11 KL – Wszystkie, wszystkie dawaj (niezrozumiałe).…
09:13:42 KL – Reflektory niech ktoś, reflektory włączcie.
09:13:46 KL – Dawaj, dawaj, dawaj.

09:15:06 KL – Wylądował. Papa Lima three one, po zatrzymaniu na 180, zuch.
09:16:09 KL – Słyszysz, jeszcze podnieście te... reflektory, wyżej podnieście (niezrozumiałe), o trzy, cztery stopnie.
Podchodzenie do lądowania Tupolewa - mikrofon otwarty10:33:52 Krasn: Towarzyszu generale, podchodzi do trawersu.   Wszystko włączone, i reflektory w trybie dziennym, wszystko gotowe.
10:34:02 Krasn: W trybie dziennym, w trybie dziennym, i z prawej, i z lewej.
10:34:06 Krasn: Nie zrozumiałem, no z lewej, na progu i z lewej i z prawej stoją.
10:34:12 Krasn: Oczywiście, w trybie dziennym, oczywiście.
10:34:22 Krasn: No tak, zrozumiałem, dobrze, dobrze.
10:34:33 Krasn:   Słuchaj, nie widzę tego reflektora, jak on wygląda.
10:34:35 KL: Jaki, normalnie, normalnie.
10:34:38 Krasn: I ten też podnieś.
10:34:43 Krasn:   Właśnie nie wiem, czy mu mówić o tych reflektorach czy nie.
10:35:04 KL: Reflektory w trybie dziennym, z lewej i prawej na próg pasa.
10:35:10 101: Przyjąłem.

Z raportu i powyższych fragmentów stenogramów nie wynika jasno, czy reflektory były włączone.
 
Aby uwiarygodnić swoje badania (były to przecież badania techniczne:)), MAK przeprowadził ocenę widoczności elementów systemu świetlnego.
 
Czytamy:
 
W celu oceny widoczności elementów systemu świetlnego w rzeczywistych warunkach meteorologicznych sporządzono specjalny diagram (Rysunek 42). Do oceny przyjęto odległość bezpośredniej widzialności 400 metrów... Samolot, znajdując się na ścieżce zniżania, powinien znaleźć się na wysokości decyzji (100 metrów) w odległości 1800-1850 metrów od progu WPP 26. Z przedstawionego rysunku wynika, że załoga   nie mogła nawiązać wizualnego kontaktu nawet z pierwszym (900 metrów od WPP) rzędem świateł zbliżania.
 
Interesujące są dwa zagadnienia:
 
- według oceny, załoga nie mogła nawiązać wizualnego kontaktu nawet z pierwszym rzędem świateł – nie dziwi mnie to zupełnie - z trzech żarówek, świeciła tylko jedna. Tym bardziej załoga nie mogła więc nawiązać kontaktu z drugim i trzecim rzędem, skoro rzędy tych świateł po prostu nie istniały (celowo pomijam sprawę mgły – mogło przecież jej nie być:))
 
- brak w ocenie przeprowadzonej przez MAK, możliwości nawiązania kontaktu z rozstawionymi APM-ami.
 
----------
Tym prostym sposobem znaleźliśmy co najmniej dwie sprawy, którymi może zająć się rosyjska prokuratura:
 
- Wyposażenie świetlne było sprawne i gotowe do pracy, czy w dużej części nie istniało?
 
-  Świeciły te APM-y, czy nie świeciły podczas podejścia Tupolewa?
 
Jak widać lista zarzutów w stosunku do obsługi lotniska jest poważna i jak przystało na rosyjską prokuraturę, śledztwo w tej sprawie będzie prowadzone przez długie lata.
 
W tym czasie taśmy ulegną rozmagnesowaniu, wrak zamieni się w rdzę, a polska prokuratura będzie składać wnioski o kolejne dokumenty.

Komentarze

Bardzo ciekawe podsumowanie tego co sie obecnie dzieje w sprawie katastrofy smolenskiej, w artykule pana Aleksandra Sciosa pt. "JAK ZDETONOWAĆ SMOLEŃSKĄ „BOMBĘ", ktory ukazal sie w GP. Mozna tez o tym przeczytac pod tym linkiem:
http://cogito.salon24.pl/270341,jak-zdetonowac-smolenska-bombe
polecam.
10/10

O ile już tego nie robi. Cały czas odnoszę wrażenie, że z naszymi prokuraturami jest podobnie. Jedynie powstanie międzynarodowej komisji będzie w stanie coś zmienić, ale obawiam się że długo na to poczekamy.
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". Lech Kaczyński
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

Dziękuję za świetną analizę. To jest droga do rozpracowania sprawców tej zbrodni!

Działamy w imię prawdy

Działamy w imię prawdy


Obrazek użytkownika Alef-1

W dzisiejszej porannej audycji, na antenie radiowej „Trójki” pani posłanka Elżbieta Jakubiak wyraziła oburzenie, że protokół z sekcji zwłok generała Błasika został upubliczniony. Podzielam to oburzenie.
 
Jednak chciałbym zwrócić uwagę, że zrobiła to strona rosyjska, zamieszczając  kopie protokołu na stronach internetowych Mak-u. Wiemy doskonale, że była to decyzja czysto polityczna, mająca na celu zdyskredytowanie  osoby generała.
 
Nie wiem, jakie były intencje mediów, zamieszczających kopie protokołu na swoich łamach. Wiem natomiast, jakie są intencje dużej części internautów, którzy poprzez swoją dociekliwą  pracę, próbują rozwikłać zagadkę przyczyn tej strasznej katastrofy. Chcemy po prostu poznać prawdę.
 
Od ponad dziewięciu miesięcy przez nasz kraj przetacza się fala medialnej manipulacji. Chcemy swoim głosem przeciwstawić się temu zjawisku. Chcemy w takim stopniu -  w jakim potrafimy - zrobić to,  czego do tej pory nie zrobił polski rząd, polska prokuratura, ani inne instytucje odpowiedzialne za wyjaśnienie tej katastrofy. Dlatego musimy korzystać z wszelkich źródeł, jakie są dostępne. I robimy to tylko dlatego, że tragedia, która wydarzyła się 10 kwietnia jest dla nas - jak i dla wielu milionów Polaków - wielką raną, która nie może się zabliźnić.
 
Będziemy to robić dalej …  aż do całkowitego wyjaśnienia tej sprawy.
 
Jesteśmy to winni wszystkim, którzy zginęli pod Smoleńskiem.

"Jak na wysokości 50 m nie zobaczycie pasa, odlatujcie"

"Jak na wysokości 50 m nie zobaczycie pasa, odlatujcie"


Obrazek użytkownika Alef-1

Taką komendę miała podobno wydać wieża lotniska w Smoleńsku załodze prezydenckiego Tu-154, który rozbił się 10 kwietnia.Powyższa informacja pojawiła się w mediach 30 czerwca 2010. O takim poleceniu zeznał w prokuraturze por. Artur Wosztyl, pilot polskiego jaka-40, który w Smoleńsku lądował godzinę przed tupolewem.  Porucznik mówił, że polecenie z wieży miało paść tuż po godz. 8.40 (czas lokalny 10.40).Informację o zgodzie na zniżenie się do 50 m potwierdził śledczym także technik z Jaka.
 
Śladu komendy, o której zeznał Wosztyl, nie ma w stenogramie rozmów pilotów z wieżą kontrolną zapisanych w czarnej skrzynce, a przekazanych Polsce przez stronę rosyjską.
 
Z  zeznań por. Artur Wosztyla, wynika również, że załoga Jaka dostała taką samą komendę, jaką mieli otrzymać piloci prezydenckiego Tupolewa.
 
Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej stwierdził, że prokuratura nie komentuje treści czynności prowadzonych w śledztwie
 
Skoro po komendzie nie ma śladu w stenogramach z czarnych skrzynek, powinniśmy skonfrontować ten zapis, z opublikowanymi zapisami z radiostacji i otwartego mikrofonu wieży kontroli lotów.
Interesuje nas przedział czasowy w okolicy godz. 10.40 czasu lokalnego.
 
Poniżej przedstawione jest zestawienie porównawcze:
 - w pozycji pierwszej zapis z radiostacji,
- drugiej z otwartego mikrofonu i wreszcie
- w trzeciej ze stenogramu czarnej skrzynki Tupolewa.
---
10:39:50 RZP: Podchodzicie do dalszej, na kursie, ścieżce, odległość 6.10:39:50 KSL: Podchodzicie do dalszej, na kursie, ścieżce, odległość 6.
10:39:50 KSL: Podchodzicie do dalszej, na kursie, ścieżce, odległość 6.

10:39:53 101: 4 (po polsku)
10:39:54 101: (niezr. po polsku) (w polskiej transkrypcji: Nawigator: Czterysta metrów.)
10:39:54 (niezr.) 400 metrów
 
10:39:59 A: (nieczyt.).10:40:01 NO: (niezrozumiałe)
10:40:02 – 10:14:15 (niezr.)

10:40:14 RZP: 4, na kursie, ścieżce.10:40:14 KSL: 4, na kursie, ścieżce.
10:14.13 na kursie i ścieżce
 
10:40:17 101: Na kursie, ścieżce.10:40:17 101: Na kursie, ścieżce.
10:14:16 Na kursie i ścieżce
---
Zapisy są zasadniczo zgodne co do treści.

Zwróćmy jednak uwagę na okres od 10:39:59 do 10:40:15.
 
Przypomnę; zapis pierwszy pochodzi z radiostacji, a drugi z otwartego mikrofonu - znajdujących się w wieży kontrolnej. Zapis trzeci pochodzi z CVR Tupolewa. O ile moglibyśmy jeszcze zrozumieć, że trzeci zapis jest niezrozumiały, to pozostałe powinny być czytelne. W wieży kontrolnej nie działały przecież silniki samolotu i nie mogły zakłócać tych zapisów (w ten dość idiotyczny sposób próbuje się nas przekonać, co do kiepskiej jakości zapisów z CVR Tupolewa).
 
W opublikowanych stenogramach jest zresztą sporo niezrozumiałych fragmentów. Nie można w związku z tym sprawdzić, czy podobną komendę wieża wydała załodze Jaka.
 
Co więc działo się w tym czasie, wystarczającym na wypowiedzenie dość długiego zdania?
I dlaczego w kolejnych stenogramach jest tak dużo nieczytelnych fragmentów?
 
Wnioski można wyciągnąć samemu (nie pierwszy ... i nie ostatni raz).
 
Ja osobiście bardziej wierzę porucznikowi Wosztylowi.
 
Na temat stenogramów polecam również poprzedni wpis:
http://niepoprawni.pl/blog/3290/dla-mak-u-nie-ma-rzeczy-niemozliwych



Komentarze

JAK RAZ SIE UDOWODNI KLMSTWO ,  to potem mozna zakwestionowac calosc .
Tyle ze jest juz po zupie ; informacja poszla w swiat ;  czas na dyskusje i ustalenie  JEDNOLITEGO RAPORTU  juz niestety minął.
Tusk miał szanse na zwykła ludzka przyzwoitosc wobec zmarlego przeciwnika - MAM NADZIEJE ZE PRZYPOMNIMY MU TO PRZY OKAZJI KOLEJNYCH WYBOROW

Maciej61

Diękuję za konsekwentne drążenie tematu.
Pozdrawiam

 Czy nie jest tak, że akcja odszkodowania (250 tys. dla członków rodzin ofiar katastrofy- zamachu) jest kolejną mgłą smoleńską, którą Tusk próbuje odwrócić uwagę społeczeństwa od swojej nieudolności - draństwa i skierować ją tym razem na rodziny ofiar, by społeczeństwo do nich zniechęcić (już czytam wpisy na wp, żeby wyjść na ulicę (tak) i protestować przeciwko tym wypłatom odszkodowań, a pewnie w tle przeciwko Komisji Maciarewicza, przeciwko rodzinom zabitych).
Jestem w stanie uwierzyć, że ta pseudowykształcona ciemnota to kupi i pod wodzą jakiegoś Palikota czy kogoś podobnego podniesie sztandar "buntu przeciw" PiS-owi.No bo, jak by było dobrze, gdyby nie ten PiS. Z takim myśleniem Tuski i Owsiaki mogą wodzić to społeczeństwo (bo przecież nie naród) jeszcze długooo za usmarkane nosy. Chociaż pewnie nie do końca świata.
Gdyby nie PiS, bylibyśmy drugą Japonią, albo Irlandią albo Tunez.. czy jakimś innym pięknym krajem. A przynajmniej gierkowska drugą Polską.

oczywiście że w czarnej rozpaczy sztab PR tuska brzytwy się łapie - chcą zrobić medialny zamęt i kolejną kampanię nienawiści - tym razem używają instrumentalnie rodzin poległych
Sprawę negocjacji z rządem zostawiam Rodzinom i adwokatom - ich pełnomocnikom - ufam że nie dadzą się zmanipulować
Zmienią się rządy w Polsce i będziemy mogli wspierać autentyczne uczciwe śledztwo - oby jak najszybciej ale nie odpuścimy im tej zbrodni, prawda??
"Nie odzywając się w towarzystwie ryzykujesz uznanie za głupka, odzywając się rozwiejesz wszelkie wątpliwości" O. Wilde

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, a*ldd meg a Magyart

przecież w cywilizowanym świecie jest to czyms normalnym. Tj. bandzior (nie wazne premier, chuligan, czy niedbały urzędnik/kontroler) morduje ci najbliższą osobę (ponosisz w zw. z tym koszty - tak materialne, jak poza materialne, często też doznajesz uszczerbku finansowego, gdy ginie tzw. żywiciel rodziny) i za to się od bandziora egzekwuje odszkodowanie. Robienie z tego wyrzutu Rodzinom uważam za paskudne.

Jan Bogatko
...ja też. To takie pekawuenowskie, w rodzaju złych dziedziców, kapitalistów, obszarników i wyzyskiwaczy, to papka PRL.
Mam nadzieje, że odszkodowania będą wysokie,
pozdrawiam,

Jan Bogatko

Nie rozumiem polskiej prokuratury. Przecież Jak też ma czarne skrzynki. Wystarczyło je odczytać i sprawdzić co słyszeli piloci Jaka. Dlaczego tego nie zrobiono? Bo nie chcą tego zrobić, albo się boją. Bo wtedy prawda wyszłaby na jaw.Również wierzę pilotowi Jaka, szkoda ,że polska prokuratura mu nie wierzy.Pozdrawiam

[quote=Amelia]Nie rozumiem polskiej prokuratury. Przecież Jak też ma czarne skrzynki. Wystarczyło je odczytać i sprawdzić co słyszeli piloci Jaka. Dlaczego tego nie zrobiono? Bo nie chcą tego zrobić, albo się boją. Bo wtedy prawda wyszłaby na jaw.Również wierzę pilotowi Jaka, szkoda ,że polska prokuratura mu nie wierzy.Pozdrawiam[/quote]
Niestety, byłoby to możliwe, jeśli czarne skrzynki Jaka zabezpieczono by na lotnisku w Smoleńsku.
Po tym jak wrócił do Warszawy / ponad 30 min. lotu / zapis został skasowany i nałożony jest na to nowy zapis, z lądowania w Warszawie.

Polscy prokuratorzy powinni przybyć na miejsce natychmiast i właśnie to zrobić. Potem ,jak piszesz, było za późno.

Nie rozumiem polskiej prokuratury. Przecież Jak też ma czarne skrzynki. Wystarczyło je odczytać i sprawdzić co słyszeli piloci Jaka. Dlaczego tego nie zrobiono? Bo nie chcą tego zrobić, albo się boją. Bo wtedy prawda wyszłaby na jaw.Również wierzę pilotowi Jaka, szkoda ,że polska prokuratura mu nie wierzy.Pozdrawiam

Bezwzgledu na manipulacje i jak by na to nie patrzec.Jeno zasadnicze pytanie-Dlaczego na takim kretowisku ladowal tupolew i dlaczego dostal pozwolenie na ladowanie z czolowka polskiego panstwa???Kto ta wizyte przygotowywal i dlaczego tak partacko???Proste!!!Dodajmy jeszcze jak Lech byl znienawidzony POtuska.Wkazdym jednym normalnym panstwie ta cala banda powinna juz byc na bruku a Klich we wiezieniu.Zacznijmy od tego ,ze w zadnym innym panstwie nie moglo by sie nic takiego zdarzyc.Stad wniosek ,ze w naszym panstwie rzadza postkomuchy,zydy esbecy i kagiebowcy.Czego tu sie spodziewac???Wiedzieli ,ze sowiety wykorzystaja nadajaca sie sytuacje.I dlatego tak zostala ta wizyta przygotowana ze wskazaniem ,ze musi cos sie wydarzyc.To byl zamach!!!A te zawszone batiuszki robia dobra mine.Jak moze glowa panstwa i jego elita ladowac na takim kartoflisku!!???W zadnym przypadku jest to nie do wymarzenia,wiec wykonczyli koronkowo sprawe.Nie dam jeszcze glowy czy aby juz wczesniej banda POtuskow cwierc intelygentow nie pomogla z sowietami tego przygotowac.Tu jest tyle pytan,ze lepiej nie pytac a stwierdzic.Takie moje zdanie!!!!

Dla MAK-u nie ma rzeczy niemożliwych

Dla MAK-u nie ma rzeczy niemożliwych


Obrazek użytkownika Alef-1

Od 1 czerwca 2010 - gdy opublikowano stenogramy z czarnej skrzynki TU 154M – było jasne, że nie zrobiono tego bez celu. Materiał ten miał posłużyć do udowodnienia tezy, że piloci podjęli świadomą decyzję o lądowaniu, a decyzja ta spowodowana była naciskami ich zwierzchników.
Głęboka analiza stenogramów przeprowadzona przede wszystkim w blogosferze, wykazała, że stenogram w takiej postaci, w jakiej został opublikowany, nie może przedstawiać rzeczywistego przebiegu wydarzeń.
 
Jednym z najbardziej zadziwiających faktów było to, że stenogram obejmował ostatnie 38 minut lotu, a tymczasem rejestrator w prezydenckim samolocie Tu-154 zapisuje z reguły 30 ostatnich minut lotu i jeżeli czas się kończy to kasuje początek i zapisuje dane od początku nadpisując sukcesywnie poprzednie nagranie. Nie było możliwe założenie do rejestratora dłuższej taśmy, ponieważ bęben, w którym jest ona umieszczona na to nie pozwala. Jakie więc znaleziono wytłumaczenie?
 
W tym przypadku była inna cieńsza taśma, której więcej nawinęło się na szpulę i zarejestrowano aż 38 minut.
 
Mogłoby się wydawać, że jest to wytłumaczenie logiczne, ale faktu założenia innej taśmy w żaden sposób nie udokumentowano.
 
Po ukazaniu się raportu końcowego MAK, możemy skonfrontować te informacje z tym, co przedstawiono w raporcie (str. 60-61 raportu w wersji angielskiej).
 
1.11.1. Pokładowy katastroficzny magnetofon dźwiękowy.
Samolot Tu-154M jest wyposażony w pokładowy katastroficzny magnetofon dźwiękowy MARS-BM,   o czasie rejestracji ~30 minut.   Rejestrator był odnaleziony na miejscu zdarzenia lotniczego z mechanicznymi uszkodzeniami obudowy. 11.04.2010 magnetofon był dostarczony do laboratorium Międzypaństwowego komitetu lotniczego, w celu otwarcia, kopiowania i obróbki informacji. Prace związane z otwarciem obudowy i kopiowaniem informacji przeprowadzone były z udziałem specjalistów lotniczych Rzeczpospolitej Polskiej, a także przedstawicieli komitetuŚledczego przy prokuraturze RF i wojskowej prokuratury Rzeczpospolitej Polskiej…Z rezultatów przesłuchiwania magnetofonu MARS - BM sporządzono protokół odpisu (transkrypcja) rozmów załogi   o ogólnej długotrwałości ~38 minut.
 
Jak to się stało, że z 30 minut zdołano uzyskać transkrypcję o długości 38 minut - nie wyjaśniono. Interesujące jest również, że do raportu nie załączono ostatecznej wersji stenogramu, cytując jedynie jego fragmenty, mające podeprzeć chybioną tezę o naciskach i winie pilotów. Obowiązku załączania stenogramu w świetle konwencji chicagowskiej nie było, ale po wcześniejszym opublikowania pierwszej wersji, naturalne wydawało się, że MAK-owska wersja ostateczna powinna być dołączona.
 
Nowe światło na ten problem rzucił min. Miller w wystąpieniu sejmowym, w dniu 19 stycznia. Powiedział wyraźnie:
 
…Taśma jest analizowana od pierwszych dni czerwca. Ta analiza została skończona tym rozstrzygnięciem w pierwszych dniach grudnia.   Nagranie ma 30 minut.   Analiza nie jest zakończona, jest kontynuowana…
 
Komu zatem można wierzyć. Oczywiście najprostszą odpowiedzią  na to pytanie jest stwierdzenie: NIKOMU.
 
Ale to nie rozwiązuje problemu.
 
Min. Miller dodał jeszcze:
 
Polska komisja nadal pracuje. Pan premier powiedział przed chwilą, pytany jak długo jeszcze komisja polska będzie musiała pracować, aby być na etapie gotowości do wydania raportu końcowego, obiecałem, że chcemy to zrobić jeszcze w lutym.
 
Trzymany zatem za słowo, czekamy do lutego, ale w raporcie z prac polskiej komisji oczekujemy odpowiedzi na pytania:
 
-  gdzie podziało się 8 minut stenogramu,
- które fragmenty z dostarczonej polskiej stronie wersji w dniu 31 maja 2010 nie pochodzą z feralnego lotu
-  i dlaczego strona rosyjska dokonała tej manipulacji?
 
I nie wystarczy wytłumaczenie, że taśma była elastyczna lub, że urządzenie odtwarzające miało źle wyregulowaną prędkość odczytu … w oczekiwaniu na raport postaramy się znaleźć te 8 minut.

Komentarze

Na przykład jak z informacji poniżej:
- Wczoraj na Morzu Barentsa zatonął w wyniku zderzenia z górą lodową amerykański okręt podwodny. Załoga góry lodowej została odznaczona orderami i medalami.
- Wczoraj rano wojska chińskie zaatakowały spokojnie stojący w polu kombajn radziecki. Kombajn odpowiedział ogniem rakietowym, po czym odleciał w kierunku Moskwy.
To co dla nich za problem rozciągnąć taśmę w magnetofonie...