czwartek, 20 marca 2014

Dwa certyfikaty, czyli symbolika tajnych służb

Dwa certyfikaty, czyli symbolika tajnych służb


Obrazek użytkownika Alef-1

Większość komentatorów zastanawiała się, dlaczego raport MAK został opublikowany tak szybko i dlaczego akurat 12 stycznia.
O tym na końcu -  na początek o dwóch certyfikatach.
Pozornie wydaje się to niemożliwe, ale według raportu MAK, w samolocie TU 154M 101, który rozbił się w Smoleńsku znaleziono dwa certyfikaty zdatności do lotu. Pierwszy samolotu nr 101, a drugi samolotu nr 102, który był wtedy w remoncie w Samarze. To, że certyfikat nr 101 był nieaktualny nie dziwi – w wojsku zarządzanym przez psychiatrę, wszystko jest możliwe – ale to, że na pokładzie znalazł się certyfikat z innego samolotu, to  jest już podejrzane.
Rosjanie w raporcie MAK zarzucali stronie polskiej, że Tu-154M nr boczny 101 nie miał ważnego certyfikatu zdatności do lotu. Co prawda Polacy w uwagach do raportu odpowiedzieli, że taki według nich nie był wymagany, ale według przepisów Federacji Rosyjskiej (AIP RF), na którą powołuje się MAK, zaświadczenie o zdatności do lotu statku powietrznego (certyfikat zdatności do lotu) jest obowiązkowym dokumentem i powinno znajdować się na pokładzie zagranicznego statku powietrznego wykonującego rejs międzynarodowy. Na miejscu katastrofy znaleziono natomiast ważny certyfikat - tyle że samolotu Tu-154M nr 102, który przechodził wówczas remont. Dowództwo Sił Powietrznych odmówiło  komentarza w tej sprawie.

W związku z tym przypomnijmy sobie pewne daty i zdarzenia.
Ważność certyfikatu samolotu o numerze 101 upłynęła 20 maja 2009 roku.
Czy w tym dniu wydarzyło się jeszcze coś istotnego, co jest związane ze smoleńską katastrofą?
Tak -  tego dnia nastąpił odlot samolotu TU 154M -101do Samary w Rosji, w celu przeprowadzenia remontu. Rosjanie zażądali, aby samolot wlatujący w ich przestrzeń powietrzną posiadał aktualny certyfikat zdolności do latania. Wylot samolotu odbył się w ostatnim dniu ważności certyfikatu, chociaż planowany remont rozpoczął się dopiero 2 czerwca.
Powrót Tupolewa z remontu nastąpił w dniu 23 grudnia 2009 roku. Również ta data jest znamienna. Wtedy właśnie „popełnił” samobójstwo”  Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, członek rady nadzorczej polskiego giganta paliwowego PKN Orlen. Był też pełnomocnikiem ds. informacji niejawnych w kancelarii. Miał wgląd do najtajniejszych dokumentów trafiających do szefa rządu oraz jego współpracowników. Piszę „popełnił” ponieważ wokół śmierci Grzegorza Michniewicza istnieje wiele niejasności, które są opisanie m. inn. tutaj: http://www.rp.pl/artykul/2,577054_Jak-zmarl-urzednik-premiera.html oraz na wielu portalach.

Po powrocie z Samary nowy certyfikat nie został wydany i tak już pozostało do 10 kwietnia.
12 stycznia 2010 roku Tu-154 nr 102 odleciał do Samary w Rosji w celu przeprowadzenia remontu, skąd wrócił 21 września 2010 roku. Pierwotnie zapowiadano, że wróci 22 lipca; termin ten był kilkakrotnie przesuwany. Powodem opóźnienia były kłopoty techniczne z elektroniką, a później konieczność powtórnego przemalowania samolotu (podobno źle pomalowane były szachownice).
Certyfikat tego samolotu był ważny do 28 kwietnia 2010 roku i w niewyjaśniony sposób znalazł się na miejscu katastrofy.
I teraz uważajcie:
Wszyscy zastanawiali się, dlaczego ogłoszenie raportu MAK nastąpiło 12 stycznia 2011 roku?
Ano dlatego, że była to rocznica przylotu do Rosji TU-154M nr 102. I właśnie dlatego dołączono do akt dochodzenia certyfikat samolotu o numerze 102, który w tym czasie był remontowany w Rosji.
W tym momencie nieistotne jest to, czy na lotnisku Siewiernyj leżą szczątki samolotu o numerze 101, do którego podrzucono certyfikat samolotu o numerze 102, czy odwrotnie - to szczątki samolotu o numerze 102 spoczywają na lotnisku, a samolot o numerze 101- po przemalowaniu - jest  w Polsce.
Ważne jest to, że w tej chwili w tajnej centrali tajnych służb, siedzą tajni funkcjonariusze i opróżniając kolejne butelki „Putinówki”, klepią się wzajemnie po plecach.
A nam, szarym blogerom pozostaje rozszyfrowywanie symboliki, której używają.

Komentarze

właściwie to tyle co chciałem napisać.
Pozdrawiam
Anderson

możnaby powiedzieć - ten Alef-1 czepia się, taka teoria spieskowa niewiadomo czemu mająca służyć? ALE jeżeli dodamy do tego kilka zdjęć z powrotu 102 do Polski po remoncie, to wypada zadać tylko pytanie - czy to niechlujstwo Rosjan, czy raczej pokazywanie Polakom, gdzie ich miejsce.
http://www.tvp.pl/program-telewizyjny?offset=0&ch1=1455  --- 101
http://www.tvp.info/wiadomosci/wideo/21092010-1930/2564132 --- w 7,13 min.
http://www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/misja-specjalna/wideo/21092010-2240/2632524 ----
http://www.youtube.com/watch?v=fXPV7UxrCME&feature=player_embedded# -----

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

Mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe.
Z tej koincydencji ze śmiercią Michniewicza to sobie nie zdawałem sprawy, chociaż o samym Panu Michniewiczu pamiętam.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

Może po kolorze siedzeń można będzie to wyjaśnić, bo na miejscu zamachu, ten kolor nie był orginalny z Tupolewa o numerze bocznym 101??? Zdjęcia foteli przed wypadkiem i po zamachu daje do myślenia???Pzdr.

całe szczęście mamy możliwość dzielenia się wiedzą o mordzie smoleńskim na tym portalu, bo władze i media w Polsce twierdzą, że wszystko jest OK. Gromadźmy całą wiedzę szczegółową o zamachu na nasze elity. Rządy POpaprańców kiedyś się skończą a naród wreszczie przejrzy na oczy - terka

 - terka

i być może prawdziwe! Co nas jeszcze czeka? Strach pomyśleć.

i to jest niesłychane!
świat wie,
ale palcem nie kiwnie.

Bo chyba on coś mówił że być może szczątki samolotu które nam pokazują to nie są szczątki tego samolotu którego mówią że są.
Remek.

Ś.p. Eugeniusz Wróbel zginął 15 października 2010, Tupolew z remontu z Rosji wrócił 21 września. Jak widać, te dwie daty są również ze sobą powiązane.
Poseł Jerzy Polaczek konsultował z nim treść części interpelacji poselskich kierowanych w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu z prezydentem RP na pokładzie. – Był w tym temacie wyjątkowo na bieżąco. Mogę śmiało powiedzieć, że Eugeniusz był jedną z niewielu osób w kraju, które w sensie intelektualnym i przedmiotowym byłyby w stanie formułować wnioski i uwagi, słowem – odnosić się do całokształtu raportu MAK – ocenił.
W prywatnych rozmowach E. Wróbel podawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to Tu-154 o numerze bocznym 101.
Wątku E. Wróbla nie chciałem włączać do notki. Sprawa ta jest zbyt drastyczna.
Pozdrawiam
Alef-1

Duzo wiecej znalazloby sie odpoweidzi na ten temat:
1. Niszczenie wraka, jako dowodu.
2. Pierwsi wiadkowie potwierdzajacy, ze nie bylo foteli, bagazy, cial.
3. Smierc Eugeniusza Wrobla.
Eugeniusz Wrobel byl zaangażowanym w badania sprawy Casy. Odkryto wówczas,  że czarna skrzynka z rozbitego samolotu Casa była narażona na błędne działanie i nie rejestrowała prawidłowo niektórych parametrów kursu poziomego. PolaRx3 to pierwszy odporny na zewnętrzne zakłocenia odbiornik nawigacji sat. Odporny na meaconing.
(Eugeniusz Wrobel) Należał do nielicznego grona ekspertów, którzy doskonale orientują się w tematyce lotniczej i są w stanie poddać merytorycznej ocenie dokument moskiewskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego.
Eugeniusz Wróbel niedawno był moderatorem na międzynarodowej konferencji poświęconej problemom nawigacji lotniczej. W prywatnych rozmowach poddawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to Tu-154 Lux o numerze bocznym 101. Był w tym temacie wyjątkowo na bieżąco. Mogę śmiało powiedzieć, że Eugeniusz był jedną z niewielu osób w kraju, które w sensie intelektualnym i przedmiotowym byłyby w stanie formułować wnioski i uwagi, słowem - odnosić się do całokształtu raportu MAK - ocenił (Polaczek).
(zrodlo - Nasz Dziennik)


Rafal

Tajnych służb i tajnych stowarzyszeń można by dodać. Jeżeli ktoś przedstawi jeden dowód, że nie był to zamach. Uwierzę.

Bardzo ciekawe zestawienie faktów, warte zastanowienia.
Czy nie przemawia na niekorzyść Rosjan fakt, że przysłali z remontu samolot (101) bez certyfikatu, którego tak wymagają? Wygląda to na celowe zaniedbanie...
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". Lech Kaczyński
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

Jak tylko zobaczylem co dzieje sie z resztkami samolotu, gdzie brak kokpitu, foteli i innych elementow bylo oczywistym, rozmyslalem co jest tego przyczyna. Jedna z nich, po rozwazaniach innych blogerow, filmowej relacji niemieckiej tv gdzie widac bylo w trzech calych fragmentach taki sam TU 154 z naszymi barwami, wyraznie dawala do zrozumienia ze dzieja sie rzeczy nieprawdopodobne. Teraz trzeba to zweryfikowac i skonfrontowac. Latwo mowic, ale majac do czynienia z zawodowym oprawcami, nie sadze w powodzenie takich czynnosci z udzialem sparalizowanych organow panstwa. Trzeba uzyc podstepu i srodkow na jakie nas jeszcze nie stac. Jezeli je mamy nawet, to beda one nie do uzycia, poki zarzadzaja nimi wspolsprawcy tragedii. Wiec trzeba dzialac samemu. Tak jak robi to nasz szanowny bloger i cala reszta. Musze poszukac tego niemieckiego reportera. Jest niedaleko.

Gauldur

Generał Błasik, kokpit i identyfikacja

Generał Błasik, kokpit i identyfikacja


Obrazek użytkownika Alef-1

W środę MAK opublikował raport z katastrofy smoleńskiej. Znalazła się tam opinia, że szef polskich sił powietrznych przebywał w czasie katastrofy w kabinie pilotów.

W  raporcie znajduje się m. inn. następujące stwierdzenie:
[…]W następstwie tego, ze samolot zderzył się z ziemią, w odwróconym położeniu względem do osi podłużnej, nosowa owiewka kadłuba samolotu, oszklenie kabiny załogi, górna część kadłuba od wręgi 4-tej do 67A zostały zniszczone całkowicie, rozbite na małe trudno identyfikowalne fragmenty[...]
 (Sformułowanie to miało zapewne odpowiedzieć na pytanie: Gdzie jest kokpit?)
Należy zatem przypuszczać, że osoby znajdujące się kabinie pilotów, w momencie jej dezintegracji, doznały tak poważnych obrażeń, że ich identyfikacja była możliwa wyłącznie dzięki badaniom DNA.
Oficjalnie podawano:
Do 12 kwietnia ciała 14 ofiar zostały zidentyfikowane na podstawie oględzin. Kolejne 10 osób prawdopodobnie udało się zidentyfikować na podstawie fragmentów garderoby i znaków szczególnych. Identyfikacja reszty ofiar była trudna ze względu na rozległe obrażenia, jakie pasażerowie samolotu odnieśli podczas katastrofy. Do ich rozpoznania potrzebne były badania genetyczne.

 W dniu 18 kwietnia poinformowano, że wciąż nie udało się zidentyfikować ciał 21 ofiar, w tym ciała generała Błasika. 21 kwietnia 2010 minister zdrowia Ewa Kopacz poleciała do Moskwy w celu uzyskania informacji o postępie identyfikacji pozostałych ofiar. Rosyjska minister zdrowia Tatiana Golikowa poinformowała ją, że ciała wszystkich pozostałych 21 ofiar zostały zidentyfikowane dzięki badaniom genetycznym i że badania DNA zostały zakończone.
23 kwietnia 2010 o godz. 17:30 na lotnisku wojskowym Okęcie w Warszawie wylądował natowski samolot transportowy Boeing C-17 z ostatnimi 21 trumnami zawierającymi ciała ofiar katastrofy, których identyfikacja w dniu 18 kwietnia nie była jeszcze możliwa.

Identyfikacja ciała generała Błasika nastąpiła zatem prawdopodobnie 20 kwietnia.

W dokumentach zamieszczonych na stronie internetowej MAK znajduje się wykonana w Moskwie ekspertyza nr 37 z oględzin zwłok nieznanej osoby.

http://cloudfront.cdn.mak.ru/expert_another.pdf
Czytamy w niej , że 11 kwietnia otwarto trumnę ze "zwłokami nieznanego mężczyzny w wieku 40-45 lat (Błasik miał w momencie katastrofy 47 lat), znajdującymi się w czarnym polietylenowym worku z napisem "Sektor 1, trup nr 4" (sektor 1 oznacza kabinę pilotów).
W dokumencie określono ułożenie kończyn i głowy oraz szczegółowy rodzaj uszkodzeń głowy, tułowia, kończyn i narządów wewnętrznych.
Czytamy również:
 "Śmierć na skutek uszkodzeń mogła nastąpić natychmiast, być może w ciągu kilku minut, jednakże ofiara nie była w stanie wykonać żadnych czynności"

Ekspertyza została wykonana 11 kwietnia.
Z dokumentu wynika, że ciało generała Błasika zachowało integralność z wyjątkiem lewej górnej kończyny . Stwierdzenie „…śmierć mogła nastąpić natychmiast, być może w ciągu kilku minut..” sugeruje, że obrażenia mogły pozwolić na przeżycie nawet kliku minut po katastrofie.
Jest to w sprzeczności z sugestią, że kabina uległa całkowitej dezintegracji.
Z dokumentu wynika również, że identyfikacja nastąpiła 20 kwietnia metodą badań genetycznych. Jak wynika z badań DNA, jakie polska prokuratura otrzymała od prokuratorów rosyjskich, "nieznaną osobę" z ekspertyzy 37 zidentyfikowano jako generała Andrzeja Błasika.
Dodatkowo w dokumencie występuje opis fragmentów odzieży, które jednoznacznie wskazują, ż była to osoba wojskowa (np. fragment spodni z lampasami).
Przejdźmy teraz do raportu końcowego:
[…] Uwzględniając właściwości mechanizmu zderzenia statku powietrznego z powierzchnią ziemi i charakter jego zniszczenia, można twierdzić, że najpoważniejsze obrażenia mechaniczne powinny odnieść osoby znajdujące się w przedniej części kabiny pasażerskiej,  […] Z zastrzeżeniem, że ciała tych, którzy nie byli przypięci pasami w fotelach, w dużym stopniu ulegają rozczłonkowaniu […] Na podstawie analizy dokumentacji sądowo-lekarskiej i fotograficznej wszystkich znajdujących się na pokładzie pasażerów i personelu pokładowego, stało się możliwe podzielenie ich (ze względu na charakter obrażeń ciała) na trzy grupy: […]
- znajdujące się głównie w przedniej części kabiny pasażerskiej, nie przypięte pasami, które uległy wielokrotnemu rozczłonkowaniu (w praktyce wszyscy wyżsi dowódcy, dwoje członków delegacji i stewardesa).
Odnośnie osoby postronnej, która mogła znajdować się w kabinie pilotów w chwili zderzenia samolotu z powierzchnią ziemi, to człowiek ten nie będąc przypięty pasami w ograniczonej pod względem objętości (małej) przestrzeni kabiny, znajdując się na suficie, powinien odnieść poważne obrażenia mechaniczne typu uderzeniowego „miażdżenia” tułowia.
[…]
Z „Opinii sądowo-lekarskiej eksperta Nr 37, w której szczegółowo opisano sekcję zwłok, zidentyfikowanych w wyniku ekspertyzy genetycznej, jako zwłoki człowieka, którego głos rozpoznano w nagraniu magnetofonu pokładowego, wynika, że zasadnicze uderzenie traumatyczne przypadło na lewą połowę klatki piersiowej, brzucha i miednicy z oddzieleniem lewej górnej kończyny. Odpowiada to, przedstawionemu powyżej mechanizmowi możliwego powstawania obrażeń u człowieka znajdującego się w kabinie pilotów nie przypasanego pasami do konkretnego siedzenia[...]

Podsumowanie:
 … zostały zniszczone całkowicie, rozbite na małe trudno identyfikowalne fragmenty
 … ciała tych, którzy nie byli przypięci pasami w fotelach, w dużym stopniu ulegają rozczłonkowaniu
 … powinien odnieść poważne obrażenia mechaniczne typu uderzeniowego „miażdżenia” tułowia

Tymczasem
 … zasadnicze uderzenie traumatyczne przypadło na lewą połowę klatki piersiowej, brzucha i miednicy z oddzieleniem lewej górnej kończyny.
...Odpowiada to, przedstawionemu powyżej mechanizmowi możliwego powstawania obrażeń u człowieka znajdującego się w kabinie pilotów nie przypasanego pasami do konkretnego siedzenia
... "Śmierć na skutek uszkodzeń mogła nastąpić natychmiast, być może w ciągu kilku minut, jednakże ofiara nie była w stanie wykonać żadnych czynności"
 Ostatnie zdanie świadczy o tym, że ciało zachowało duży stopień integralności, który umożliwiał nawet kilkuminutowe przeżycie.

W związku z tym nie powinno być większych problemów z identyfikacją ciała generała, tym bardziej, że w ekspertyzie 13 występuje opis fragmentów odzieży, które jednoznacznie wskazują, ż była to osoba wojskowa (np. fragment spodni z lampasami).
Tymczasem ciało zostało oficjalnie zidentyfikowane dopiero 20 kwietnia, przy pomocy badania genetycznego.
 Jeszcze jedną ekspertyzę przeprowadzono w dniach od 13 do 20 kwietnia. Badano krew na obecność morfiny i pochodnych, kwasu barbituranowego, morfiny i jej pochodnych, kokainy i innych substancji odurzających. Tego typu substancji nie wykryto. Po co było to badanie, dlaczego tak długo trwało i co miało wykazać (udowodnić)? Czy podobne badania przeprowadzono w innych przypadkach?
 
Pytania końcowe:
 Dlaczego identyfikacja ciała generała Błasika trwała tak długo?
 Jak usunąć sprzeczność całkowitej dezintegracji kabiny pilotów i dobrze zachowanego ciała generała?
 Czy w związku z tym kabina pilotów nie uległa dezintegracji, względnie jeśli uległa, to czy generał znajdował się poza nią?


Komentarze

Wykonałeś wspaniałą robotę. Teraz dokładnie widać jaką "prawdą" posługują się Rosjanie.
Nie traćmy nadziei!

Alexola
....nie tracmy nadziei! a co Ty robisz zebe tej nadziei nie zatracic czy chociaz probujesz matołom cos wytłumaczyc!!!!

Alexola

To pytanie zadaję sobie od wczoraj... logicznym się wydaje, że każde z 96 ciał powinno mieć "metryczkę" na obecność alkoholu i innych substancji psychoaktywnych...
Czy tak jest w rzeczywistości?

Alexola
zawartosc alkoholu ktora rzekomo!!!!!!miał pan Błasik to wstyd zeby w ogole brac pod uwagę!!!!zastanowcie się medrcy tego swiata!!!Co pleciecie!!!!!

Alexola

Takich wpadek maku będą dziesiątki ! życzę ci wytrwałości w wyszukiwaniu tych fuszerstw ...
pozdrawiam

powinna być informowana zagraniczna prasa.

Obawiam się. Marna metoda.
Brakuje jasnej odpowiedzi- Polskiego Korpusu Oficerskiego.
Przez Pamięć-

Ekspert: Błasik niekoniecznie pił

MAK ogłosił, że szef Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik miał w chwili katastrofy 0,6 promila alkoholu we krwi. Według prof. Karola Śliwki wynik badania może być jednak niemiarodajny
Można sprawdzić, czy ktoś w chwili śmierci znajdował się pod wpływem alkoholu?
Prof. Karol Śliwka, kierownik Zakładu Medycyny Sądowej UMK w Toruniu – Collegium Medicum im. Rydygiera w Bydgoszczy: Podczas sekcji zwłok we krwi i innych płynach ustrojowych, głównie moczu, wykonuje się badania na obecność alkoholu etylowego. Przeprowadza się je tzw. metodami swoistymi (oznaczającymi jedynie alkohol etylowy), czyli metodą chromatografii gazowej lub enzymatyczną metodą ADH. Ważne jest, że wynik badania na obecność alkoholu etylowego powinien być potwierdzony dwoma metodami swoistymi. Inne metody nie wchodzą tutaj w rachubę.
Co z wiarygodnością badania?
Zależy od stanu, w jakim znajdują się zwłoki. Jeżeli nie rozpoczęły się procesy ich rozkładu, wynik badania odpowiada stężeniu alkoholu, jaki istniał przed zgonem. Ważne jest jednocześnie, żeby ocenić fazę wchłaniania alkoholu, czyli czy zgon nastąpił w krótkim czasie po jego spożyciu, czy też w fazie jego wydalania.
Jak się robi takie badanie?
Można to sprawdzić, robiąc badanie rozmieszczenia alkoholu w zwłokach. Na przykład wyższe stężenie alkoholu we krwi niż w moczu będzie świadczyło o tym, że mamy do czynienia z okresem wchłaniania alkoholu i odwrotnie.
A jeśli proces gnicia już się rozpoczął?
W takiej sytuacji musimy się liczyć, że powstaje tzw. alkohol endogenny.
Czyli...
Alkohol ten w miarę narastania procesów pośmiertnych będzie narastał do etapu wyczerpania się glukozy, która znajduje się we krwi. Na ogół przyjmuje się, że stężenie alkoholu endogennego w zwłokach nie powinno być wyższe niż 1 promil. Zdarzają się jednak przypadki, że stężenie tego alkoholu będzie wyższe, np. jeśli jest duży stopień zaawansowania procesów pośmiertnych lub ktoś chorował na cukrzycę.
A kiedy można stwierdzić, że proces powstawania alkoholu endogennego już się rozpoczął?
Rutynowo się tego nie robi. Jeżeli są jakieś zastrzeżenia, to można przeprowadzić inne badania, które wskazują na proces gnicia. Można także skonfrontować wyniki badania z protokołem sekcji zwłok, w którym lekarz pisze, w jakim stanie było ciało w chwili przeprowadzania sekcji.
Czy jest możliwe, żeby proces ten rozpoczął się już dobę po śmierci, a więc przed przeprowadzeniem sekcji, które z reguły są wykonywane kilka dni po zgonie?
Wszystko zależy od tego, gdzie leżały zwłoki. Jeżeli znajdowały się w pomieszczeniu o wysokiej temperaturze, a zwłaszcza w mokrym środowisku, to proces ten będzie szybko postępował i pewne zmiany pojawią się już po 24 godzinach od śmierci. W takiej sytuacji wynik badania na zawartość alkoholu etylowego w organizmie denata może być niemiarodajny.
Należy przez to rozumieć, że jeżeli pojawiły się już procesy pośmiertne, to wynik badania na zawartość alkoholu etylowego nie odzwierciedla rzeczywistego spożycia alkoholu przed zgonem?
Jeżeli badanie wskaże stężenie alkoholu do 1 promila, to jego wynik jest niemiarodajny. W takiej sytuacji alkohol mógł powstać endogennie, czyli znajdować się w organizmie denata pomimo że przed śmiercią nie spożywał alkoholu.
http://www.rp.pl/artykul/593062_Ekspert--Blasik-niekoniecznie-pil-.html
 

Generał Andrzej Błasik – identyfikacja zwłok kontra alkohol

http://lubczasopismo.salon24.pl/Smolensk.Raport.S.24/post/268074,general...
 

Pamiętam jak A.Macierewicz wielokrotnie potarzał iż mak twierdzi że kokpit jest w ich posiadaniu i podlega 'badaniom'
Sam już nie wiem co o tym myśleć ...

Również tego, że kokpit został ukryty.
Raport MAK nie był pisany z myślą o wyjaśnieniu katastrofy, lecz o zagmatwaniu sprawy jeszcze bardziej.
Pozdrawiam
Alef-1

nie możliwość ukrywania czy niszczenia dowodów ; gdyż
ze strony rosjan takie działania są dla mnie truizmami .
Uważam p. A.Macierewicza za osobę rozważną , wiec skoro powiedział iż - mak 'oficjalnie' informuje o posiadaniu przez nich kokpitu - to musiał mieć to tego uzasadnione podstawy .
Dziwi mnie fakt iż najpierw twierdzili że kokpit jest na 'badaniach' , a teraz twierdzą że został zniszczony; przecież mówiąc o kokpicie nie mogli chyba mieć na myśli tych niepoliczalnych szczątków .
Czyżby aż tak jawne plucie nam w twarz ?
Pozdrawiam
Artus

.

Bardzo dobra notka.

waszych umiejętności śledczych panowie i panie autorzy artykułów ostatnich dni. Ci tam tzw. "fachowi śledczy" mogą się schować.

Stek kłamstw tworzonych na zamówienie.

W nerce nie było śladu alkoholu

http://www.bibula.com/?p=30654
 

czy w wyposażeniu samolotu znajduje się barek? Czy osobom lecącym tym samolotem (rządowym) wolno było z niego korzystać?Bo mnie, korzystającej z linii cywilnych, na pokładzie samolotu (także innym pasażerom) podawano alkohol. Również stewardessy z wózków obwoźnych dowoziły alkohol, który mozna było dokupić. Czy w gabinetach rządowych matołów, dyplomatołków i im podobnych nie mają barków z alkoholowym wyposażeniem? W instytucjach, gdzie byłam zatrudniona, dyrektorzy i ich zastepcy posiadali barki z zawartoscia alkoholową.
Więc po co bicie piany?
Jeden dla rozgrzewki pije herbatę zieloną, inny mocną kawę, jeszcze inny drinka.
Zastanawiające jest jedno : w kraju, gdzie alkohol z wiader nalewa sie chochlami i pije się na umór (dosłownie) robi się spektakularne przedstawienie.
Rzygac sie chce na ten opracowany pod odpowiednim kątem"ra(PO)port"
I pytanie do suki Anodiny : ile musiałaś wypić, żeby iść do łóżka z Primakowem?_________________________________________________________
„Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Józef Beck

Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzi (J.Piłsudski)

pięknie, że są gromadzone wszelkie matactwa MAK, może ukaże się obszerne wydawnictwo z ich kłamstwami. Ja bardzo współczuję małżonce generała Błasika, chciałabym jej powiedzieć, żeby się nie przejmowała pomówieniami, ale wiem, że to tylko łatwo powiedzieć - terka

Siała Baba MAK...

W dzisiejszym „Naszym Dzienniku” zwrócono uwagę (aż mi wstyd że sam na to nie wpadłem) na to: skąd wiadomo w jakim celu w kokpicie mógł być przez jakiś czas gen. Błasik? Cytowane są wypowiedzi wielu osób które poddają w wątpliwość (co najmniej) intencje przypisywane gen. Błasikowi przez Rosjan. Mi to przypomina ten stary kawał o Rusku który nie uwierzył że norma dziennej porcji kalorii w pożywieniu to, powiedzmy, 1400 kal. i skwitował to stwierdzeniem że nie możliwe aby człowiek zjadał dziennie 60 kg. Kartofli. No bo tak:miał promile?-to pijany!-jak pijany-to łaził do kabiny!-jak łaził do kabiny-to naciskał!
Rosjanie do wszystkiego przykładają swoją miarę a nasi cudni cudotwórcy im na to pozwalają.

Masaraksz

Mój prywatny raport MAK - Katastrofa była nieunikniona

Mój prywatny raport MAK - Katastrofa była nieunikniona


Obrazek użytkownika Alef-1

Jedynym celem badania wypadków lotniczych jest zapobieganie tego typu zdarzeniom w przyszłości. Podkreślmy to wyraźnie – tego typu zdarzeniom.
Mówi o tym jednoznacznie załącznik 13 konwencji chicagowskiej w punkcie zatytułowanym: Cel badania wypadku.
 
Podkreślali to Morozow i Anodina – zarówno przed, jak i w trakcie publikacji raportu końcowego.
Jeżeli w tym aspekcie rozpatrujemy katastrofę w Smoleńsku, musimy wziąć pod uwagę fakt, że nie miała ona precedensu w historii wypadków lotniczych. Ten typ katastrofy nie wydarzył się jeszcze nigdy w historii lotnictwa. Stanowi więc przykład wypadku określonego typu, który należy rozpatrywać w sposób całkowicie indywidualny.
Raport końcowy MAK nie uwzględnił powyższych okoliczności i zastosował standardową procedurę. Główną winą obarczono pilotów oraz naciski, jakim zostali poddani.
 
Należy zatem zastanowić się, czy były inne, bardziej znaczące przyczyny tej katastrofy, a następnie przedstawić zalecenia, które pozwolą uniknąć tego typu wypadków w przyszłości.
 
Wstępnie należy sprawdzić, czy sąsiadem naszego państwa nie jest przypadkiem upadłe, zaborcze, postmocarstwowe imperium, pragnące odzyskać wpływy w regionie, w którym dawniej sprawowało niepodzielną władzę. Jeżeli tak - należy poważnie zastanowić się, czy warto obejmować stanowisko prezydenta.
Jeżeli już tak się stanie, nie należy wyznaczać sobie zbyt górnolotnych celów. Nie należy mówić o podmiotowości państwa i narodu, o moralności w sprawowaniu funkcji publicznych, o rozliczeniu przeszłości, która może być przeszkodą w uniezależnieniu się od wpływów obcej agentury.
 
A broń Boże, nie należy pomagać innym narodom broniącym swej niepodległości i na wiecu solidarnościowym, w obecności tysięcy ludzi oczekujących na wsparcie całego świata -wypowiadać następujących słów:
 
[…] Żadne państwo nie ma prawa naruszać integralności terytorialnej innego państwa. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nasi sąsiedzi pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy nie!
[...] I my też świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj; na Polskę […]
 
Jeżeli odwiedza nas przywódca obcego, zaborczego imperium - nie należy w jego obecności przypominać mu o krwawej przeszłości jego kraju:
 
[...] Przyszedł jednak 17 września. Dzień, w którym broniła się i Warszawa i Modlin, w którym trwała jeszcze bitwa nad Bzurą, w którym odparto Niemców spod Lwowa, ale tego dnia Polska otrzymała cios nożem w plecy. Ten cios zadała bolszewicka Rosja, zgodnie z układem między Ribbentropem a Mołotowem, wykonując, można powiedzieć, swoje sojusznicze zobowiązania.[…] polscy oficerowie ginęli dlatego, że byli polskimi oficerami - taki był wyrok […]
Gdy jednak już tak się stanie, że zostaniemy prezydentem, gdy prawda, honor, Ojczyzna staną się naszym najwyższym celem, gdy przemówienia zostaną wygłoszone - pod żadnym pozorem nie możemy udawać się samolotem z wizytą do obcego, zaborczego imperium – nawet w najszlachetniejszym celu.
 
Jeżeli nie zostanie spełniona przynamniej ostatnia z tych przesłanek, możemy czuć się w miarę bezpieczni, jeżeli spełnione zostaną wszystkie - katastrofa jest nieunikniona.
 
Cytaty z przemówień prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji i na Westerplatte

Komentarze

Fortuna13
Witam
Tak to takie jasne i zrozumiale.
Abstrachujac juz od wszystkiego uwazam ze Bracia Kaczynscy sa kontynuatorami mysli i wolnej Polski sprzed 1939r. Ta mysl ten stosunek do Panstwa do wartosci ponadczasowych jakimi sa Bog Honor i Ojczyzna jest taki sam jak tych ludzi ktorzy zgineli w Katyniu w 1940r. Oni tez mogli uciec zdezerterowac. Ale honor nie pozwalal im sie poddac. To glupia byc moze ktos powie bezsensowna smierc. Ale to walka dobra ze zlem.
Ta smierc nie byla bezsensu nie byla glupia i bezsensowna! Jej znaczenie jest duzo wieksze niz nam sie wydaje. Dobro nigdy nie zginie Zlo natomist samo sie zniszczy.

Fortuna13

"nie należy wyznaczać sobie zbyt górnolotnych celów" - i kto tu mówił, że P.rezydent Bronek jest bezmyślnym gajowym??? Przecież on wyciągnął jak najbardziej właściwe wnioski z katastrofy!

Lucy

Skoro absolutnie nie wolno (oryg "nielzja") nawet próbować lądować gdy są jakiekolwiek komplikacje np. zła pogoda to aby nie doszło do paradoksu (to gdzie się maja podziać jak wystartowali a KGB zabrania ladować?) nie wolno i startować.
No bo skoro w Smoleńsku może się niespodziewanie pojawić gęsta mgła w przeciągu 15 min to jakżesz to mozna przewidzieć godzinę czy 1,5godz wcześniej?? (co prawda w stuletniej historii pomiarów pogody w smoleńsku taka mgła wystąpiła ok 10 razy w tym 5 czy 6 w kwietniu 2010 - cos w ten deseń 5, 6, 8, 9 i 10 kwietnia - skąd mgła wiedziała że nie ma jej być 7-go jak przylatuje "przyjaciel" KGB śpioch zwany "tusk"??)
Czyli co juz ustaliliśmy nie wolno nawet próbować startować.
Ale po co kto miałby wogole myśleć o odwiedzaniu "nieludzkiej ziemii" (zwanej też imperium zbrodni)- toć to perwersja a poważanie się o obejmowanie stanowisk w "priwislanskim kraju" powyżej sołtysa to napraszanie się o kulkę w potylicę!
Taki L. Kaczyński zupełnie nie wyczuł powagi sytuacji a dodatkowo obraził przyjaciół z WSI (a nie byli to jego przyjaciele tylko KGB!) - chyba zrozumiale że nie było innego wyjścia tylko komando morderców musialo się nim "zaopiekować' pod skrzydłami 2-głowego "czarnego ptasiora" KGB.
Czyli LK nie powinien był wogole obejmować funkcji 1-go i dodałbym nie powinien się wogóle brac za polityke (to samo JK!) a najlepiej jakby się wogóle nie urodził.
A co do generałów z Błasikiem na czele, to ich spiskowanie przeciwko polskojęzycznym  absolwentom "woroszyłowki" i ich protektoróm z Łubianki musiało się skończyć ich eliminacją - no bo zrozumcie w końcu paljaki że:
KURICA NIE PTICA A POLSZA NIE ZAGRANICA
PS
a pismaki dobrze odebraly lekcję - "piszcie jak trza bo następnym razem nie podstawimy wam Jaka" i się teraz prześcigają z wtórowaniem gen Anodinie i jej "fachowcom".

"Nie odzywając się w towarzystwie ryzykujesz uznanie za głupka, odzywając się rozwiejesz wszelkie wątpliwości" O. Wilde

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, a*ldd meg a Magyart

Musimy wiedzieć i będziemy wiedzieć

Musimy wiedzieć i będziemy wiedzieć


Obrazek użytkownika Alef-1

Niektórzy zaskoczeni są tym, że już na jutro zapowiedziano ogłoszenie raportu MAK w sprawie katastrofy w Smoleńsku. Ja jestem zaskoczony tym, że trwało to tak długo.
Przecież już od początku przyczyny katastrofy były jasno sformułowane. Ogłaszano je w radio i telewizji, zapraszano ekspertów, którzy swoim autorytetem potwierdzali oficjalną wersję, ogłoszoną w kilka minut po rozbiciu samolotu.
Dlaczego więc tak długo?
 
Potrzebny był czas. Czas na to, aby rozbić jedność społeczeństwa w obliczu tak wielkiej tragedii naszego państwa i narodu. Czas, w którym pokazano jak traktuje się ludzi o odmiennych, niż oficjalne poglądach. Czas na to, aby skłócić rodziny, przyjaciół i kolegów.
Nieustanne „wrzutki” medialne siejące spustoszenie w umysłach ludzi „bez właściwości” były dziełem agentury, mającej na celu ostateczne zdefiniowanie podziału społeczeństwa na tych „dobrych” - pragmatycznych, mających budować przyszłość naszej Ojczyzny w oparciu o wiekuistą przyjaźń ze wschodnim sąsiadem i na tych „złych” - oszołomów, których miejsce jest na śmietniku historii.
 
Dziewięć miesięcy działalności tych ludzi zostawia Polskę podzieloną i bezbronną na wiele długich lat.
 
Czy operacja się udała? Nie do końca.
 
Niezgoda na oficjalną wersję przyczyn katastrofy, mrówcza praca blogerów nad jej wyjaśnianiem uświadomiła decydentom, że dalsze przedłużanie tego stanu rzeczy, wzmocni jedynie społeczny opór przeciwko tego rodzaju metodom. Ogłoszenie raportu ma zakończyć - w ich mniemaniu  - etap dyskusji i kłótni o tym, kto zawinił i dlaczego do tej katastrofy musiało dojść. Na wszelkie wątpliwości rzecznik rządu odpowie – Jest przecież oficjalna wersja, czyżbyście nie wierzyli MAK’owi?
Praca komisji Millera będzie jedynie „wymachiwaniem szabelką”, w celu zamanifestowania, jacy to jesteśmy twardzi. Dowody pozostaną w Rosji - nie łudźmy się, że je uzyskamy. Pozostaje nadzieja, że ktoś się pomylił, ktoś sobie coś przypomni, ktoś zdradzi „układ”, w którym się aktualnie znajduje. Historia zna takie przypadki.
 
A mu pracujmy nadal. Szukajmy dowodów tam, gdzie nikt jeszcze nie spodziewa się ich znaleźć. Czasu jest dużo, a determinacji na pewno nam nie zabraknie.
 
Musimy wiedzieć i będziemy wiedzieć.

Komentarze

Ktoś gdzieś, jakiś analityk niższego szczebla w MI6 lub CIA lub SDECE coś zobaczy, coś przypadkiem przeczyta i powie sam sobie, że nie może się godzić na taką podłość i to wypłynie najprawdopodobniej w ten sposób. Przynajmniej ja na coś takiego stawiam.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

 Na wyrzuty sumienia pracownikow sluzb raczej bym nie liczyl. Moze sprobowac ich sklonnosci do pracy za pieniadze? Moze ufundowac nagrode dla tych ktorzy dostarcza ukryte dowody? Podobno kazda uczciwosc ma swoja cene! Mysle, ze przy odpowiedniej sumie, mozna by liczyc na szczatki samolotu, razem z brakujacymi czesciami, czarnymi skrzynkami a moze nawet z zywymi swiadkami!

Moim zdaniem Rosja jest przyzwyczajona, że tam nawet najgłupsze kłamstwo podane przez Władzę nie jest podważane. Może i się ktoś z nim nie zgadza (ale wewnętrznie) na zewnątrz nikt go nie śmie podważyć. Tak rozumiem problem Rosji w wypadku Smoleńska - oczekiwali, że każda z ich informacji zostanie przyjęta bez dyskusji. I tak się to miało w mediach, i od strony naszych władz, aż do grudnia. To dla tego już po 10 minutach ogłoszono przyczynę katastrofy, a kontroler pozwolił sobie na treści typu: no nie znali rosyjskiego. Dla mnie jest to charakterystyczne - to jakby wcześniej na jego wątpliwość - "co powiem że się zdarzyło, co było przyczyną" ktoś władny powiedział mu: no jak to, powiesz że 4 razy próbowali lądować, i że piloci nie mogli się z tobą dogadać, bo języka nie znali. Jestem pewien, że takie wytłumaczenie wystarczyło by dla wszystkich obywateli Rosji. Ale nie Polaków, no znacznej ich ilości, bo nie wszystkich. Tak samo jak treść spisanych rzekomo rozmów w kabinie. Kto w Rosji śmiałby nie tyle podważać ich treść, ale wręcz analizować ich prawdziwość na zasadzie ich prawdopodobieństwa, wykazując ich oczywisty fałsz? Teraz, wobec zwrotu w zakresie powołania ew. obcej międzynarodowej komisji, czas stał się dla Rosji krótki, więc sprawa musi być szybko zakończona, dowody zostaną przekazane do prokuratury, która ich nie będzie mogła udostępnić i tyle ... i koniec.
Ale zgadzam się, że teoria o rozbiciu wpierw społecznej jedności, jaka zaistniała, w całkowitym zaskoczeniu dla decydentów po obu stronach granicy, jest także wielce prawdopodobna

 Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

TZW.śledztwo to lipa. Dowodów nie ma bo skrupulatnie zostały zniszczone lub zmanipulowane. I o to chodziło przecież od samego poczatku.Prokuratura tzw. polska ( bo nie mam dowodów czy ta prokuratura broni interesów mojego kraju, a obserwujac co się dzieje mam wrażenie ,że bliższe jej są interesy państwa ościennego) też nic nie robi i tłumaczenie,że nie ma materiałów na których mogłaby bazować brzmi jak kpina. A kto grzecznie oddał Rosjanom części Tupolewa, które Polacy znaleźli po katastrofie i przywieźli do Polski ? Kto nie zlecił sekcji zwłok ofiar katastrofy dla pewności czy wszystko zostało rzetelnie wykonane? W jakim kraju my ,do cholery, żyjemy? Czy to jeszcze Polska.Mam nadzieję,że to jeszcze kiedyś wszystko wyjdzie na jaw ale mam coraz więcej wątpliwości czy ja jeszcze tego doczekam.Jak widzę Jaruzelskiego nie tylko żywego ( a powinien już dawno z Kiszczakiem wisieć), nie tylko na wolności ( jak nie wisieć to chociażby odsiadywać wyrok dożywotnego więzienia ) ,ale w Pałacu Prezydenckim, w RBN to watpię. Krew pomordowanych woła z ziemi!!!Pozdrawiam.

Należy ujawnić prawdę, nie wolno miczeć.

miro

Co więcej to że My wiemy i że świat wie im nie przeszkadza,im to jest na rękę.A plany ich nie kończą się na Smoleńsku,bądź pewien.
Pozdrowienia
zib1

Czy to możliwe, że nie znalazł się przynajmniej jeden uczciwy "polski" prokurator, który wie, co tam sie stało?
Ani jeden funkcjonariusz służb specjalnych?
Mam nadzieję, że jednak któraś z osób, które wiedzą w końcu "pęknie" i sumienie nie pozwoli jej dalej brać udziału w tej omercie.
edward
"Pan miłuje prawo i sprawiedliwość".
Psalm nr 33,5.


Nie sądzę, że jakikolwiek ekspert podpisze się pod raportem kwestionującym oficjalnie przyjęte tezy. Każdemu życie miłe. Prędzej jakieś konkurencyjne koterie mogą próbować wysadzić Putina puszczając farbę.
Dla tak fachowych służb jak sowieckie zorganizowanie wypadku lotniczego to mały pikuś. Znacznie trudniej jest medialnie "zabezpieczyć" działanie i przekonać opinię publiczną.

Leopold

"Prędzej jakieś konkurencyjne koterie mogą próbować wysadzić Putina puszczając farbę."
Na to bym nie liczył. Interesy rosyjskie są długofalowe i nie mogą sobie pozwolić na taki scenariusz.
Pozdrawiam
jwp


jwp - Ja też potrafię w mordę bić.
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

A jednak w przeszłości zdarzały się wyjątki. Np byli funkcjonariusze KGB/FSB - uciekinierzy, demaskatorzy tajnych operacji sowieckich służb, albo nasz pułkownik Kukliński.
edward
"Pan miłuje prawo i sprawiedliwość".
Psalm nr 33,5.

Oby teraz coś takiego się stało.

Niueste

Czyż nie uczą się na błędach ? A może tak po prostu coś wreszcie pierd....e.
Pozdrawiam
jwp


jwp - Ja też potrafię w mordę bić.
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Z całą pewnością uczą się. I wyciągają wnioski. Ale wierzę, że muszą pepełniać błędy jednocześnie nie przewidując wszystkiego. I dlatego dowiemy się prawdy.
Pozdrawiam.
edward
"Pan miłuje prawo i sprawiedliwość".
Psalm nr 33,5.

No to mamy consensus. Przynajmniej my.
Pozdrawiam
jwp


jwp - Ja też potrafię w mordę bić.
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Zgoda :)
edward
"Pan miłuje prawo i sprawiedliwość".
Psalm nr 33,5.

'scenogramów' - ... ponoć nie ma tam mowy ( ze strony pilotów) o mgle !!! ( przed chwila przeczytałem o tym na necie).
Czyżby ta mgła ( tak jak brzoza i urwane skrzydło)  to medialna przykrywka na 'bum-bum' ?!